Międzynarodowy Dzień Serca - pochód dzieci

Gazeta Wyborcza (Kraków)
Anna Littner 26-09-2004
ostatnia aktualizacja 26-09-2004 19:54

Podczas Międzynarodowego Dnia Serca spotkali się w Krakowie założyciele Funduszu na rzecz dzieci z wadami serca, rodzice dzieci, które urodziły się bez lewej komory serca i zostały zoperowane w Krakowie.

Fabian ma 3,5 roku, biega i uśmiecha się radośnie, śpiewa piosenkę, której słowa brzmią "po nocy jest dzień", wygląda na zupełnie zdrowego chłopca i nikt by nie powiedział, że jeszcze jakiś czas temu lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Fabian urodził się z tzw. HLHS, czyli bez lewej komory serca. O wadzie rodzice dowiedzieli się dopiero po narodzinach. Fabian zaczął sinieć, został podłączony do respiratora, to były godziny, które decydowały o jego życiu - opowiadała ze łzami w oczach jego mama Katarzyna Dygaś. Fabian miał szczęście, trafił do Kliniki Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu, gdzie został zoperowany przez prof. Edwarda Malca.

- Niestety, nie wszystkie dzieci mają to szczęście, wiele z nich umiera zaraz po narodzinach, bo lekarze nie dają im szans na przeżycie, zwyczajnie spisując na straty, a przecież te dzieci mogą normalnie żyć - mówi Dina Radziwiłłowa. Jest założycielką Funduszu i mamą 2,5-letniego Szymona, który żyje bez lewej komory serca. - Przede wszystkim chcemy mówić o ważności badań prenatalnych, szczególnie nieinwazyjnego badania USG w około dwudziestym tygodniu ciąży, które bardzo często pozwala wykryć wadę i zaplanować leczenie. Pragniemy wspierać rodziców, informować o możliwościach zoperowania wady w Polsce, chcemy pokazać innym, że da się z nią żyć. Utworzyliśmy ten Fundusz, aby także finansowo wesprzeć rodziców, których często nie stać na dojazd do Krakowa.

- Nasze dziecko rozwija się świetnie, wszędzie go pełno, funkcjonuje jak normalny dwulatek, choć dla niektórych miał już nie żyć - mówią Piotr i Justyna Pytek z Zabrza, rodzice Pawełka.
- Nasz syn nie może jedynie uprawiać sportów wyczynowych, ale nie każdy musi być sportowcem - dodaje tata Pawełka.

Dzieci zoperowane przez prof. Malca przeszły wczoraj przez Rynek z naklejkami na plecach, na których widniał napis "Mam naprawione serce" i wypuściły w niebo 450 kolorowych balonów, czyli tyle, ile w ciągu roku w Klinice Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego operuje się dzieci z wadami serca.
 


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider