1 CZERWCA
Dzień Dziecka w Gdańsku


W Gdańsku organizatorką spotkania rodziców i dzieci była Ania Tarkowska, mama Adasia.


"Planowanie Dnia Dziecka rozpoczęłam w kwietniu. Pierwszy pomysł, jaki wpadł mi do głowy to zbiórka zabawek. Szybko wcieliłam go w życie i za zgodą pani dyrektor z przedszkola mojego starszego synka taką zbiórkę ogłosiłam. Zbiórka trwała oficjalnie tydzień, ale rodzice i dzieci przynosili zabawki, pluszaki i książeczki przez 2 tygodnie. Zupełnie się nie spodziewałam, że z tak wielkim odzewem się spotkam. Zabawki z przedszkola zabierałam do domu w kilku partiach.
Moi chłopcy mieli używanie, bo "pomagali" mi w segregacji zabawek. Filipek bardzo poważnie podszedł do sprawy, gdy mu wytłumaczyłam, że są to zabawki dla dzieci, które muszą być w szpitalu i mają chore serduszka, tak jak Adaś. Bardzo dzielnie oddzielał pluszaki od samochodzików, książeczki od lalek itd. Wszystkie zabawki były w bardzo dobrym lub dobrym stanie. Dla zasady poprałam wszystkie pluszaki, inne umyłam, a wszystko suszyłam na słoneczku w ogrodzie. Było tak kolorowo, że nie mogłam się opanować i .... 

alt

uwieczniłam to na zdjęciu.

Rozesłałam wiadomość o zbiórce zabawek również wśród swoich znajomych. Od koleżanki Moniki, mamy Maksa (ma wrodzoną wadę serca - sling naczyniowy) i Franka, dostałam wielką torbę pięknych zabawek. Kolejna moja koleżanka, Anita, zorganizowała zbiórkę zabawek u siebie w pracy. Zabawki wypełniły mi cały bagażnik w samochodzie.
Nie spodziewałam się takich efektów. Nawet moja rodzina nie mogła uwierzyć, że mi się udało. Zabawki zajęły mi w domu cały duży pokój, a gdy jechałam z nimi do Akademii Medycznej w Gdańsku na obchody Dnia Dziecka wypełniły mi samochód po sam dach.

Naprawdę szczęśliwa jechałam do Akademii. Zebrane zabawki trafiły do: kilku gabinetów lekarskich, gabinetu EKG, gabinetu echo serca oraz świetlicy oddziałowej. Oprócz tego każde z siedmiorga dzieci, które znajdowało się tego dnia na oddziale kardiologii otrzymało paczki z dużą maskotą, ze słodyczami i z książkami podarowanymi Funduszowi przez wydawnictwo Impuls z Krakowa.

Reszta paczek, które przygotowałam trafiła do rąk dzieci z wadami wrodzonymi serca i chorobami układu krążenia, które przyszły na spotkanie ze mną ze swoimi rodzicami. Wszystkie rodziny znalazły się w tym dniu w Akademii Medycznej za sprawą dr Iwony Fryze. Była to dla mnie wielka niespodzianka, gdy zobaczyłam tak dużą grupę rodziców i dzieci. Nawet do głowy mi nie przyszło, że Pani doktor coś takiego uda się zrobić i namówić na spotkanie tak wielu ludzi. W planie miałam czytanie książeczek, ale dzieci tak bardzo były zajęte sobą i zabawą otrzymanymi prezentami, że zrezygnowałam z tego pomysłu na rzecz poznania rodziców, którzy przyszli.

Na początku było trochę drętwo, nikt nie chciał się odezwać, ale pod koniec spotkania już zaczęliśmy się niemal przekrzykiwać i opowiadać wszystkim swoje przeżycia związane z urodzeniem i leczeniem dziecka z chorym sercem.
Spotkanie zakończyliśmy ustaleniem, że zaraz po wakacjach zrobimy kolejne, aby jeszcze lepiej się poznać i zaplanować działania naszej grupy na najbliższy czas. Nie ukrywam, że większość przybyłych rodziców zgodziła się na stworzenie grupy wsparcia i na współpracę z Funduszem.

Z głową pełną nowych twarzy, nowych historii i nowych pomysłów do zrealizowania wracałam do domu. Nie mogłam się opanować i od razu na gorąco zdałam relację z tego dnia mojej rodzince. Wszyscy cieszyli się razem ze mną. Ukoronowaniem tego dnia był telefon od dr Iwony Fryze z podziękowaniami od niej samej i od rodziców, którzy poszli do niej po spotkaniu i dzielili się swoimi wrażeniami.

Chciałam podziękować całej mojej rodzinie, moim koleżankom, dr Iwonie Fryze i profesorowi Janowi Erecińskiemu za to, że wspierali mnie w mojej pracy i pomogli uszczęśliwić tyle dzieciaczków."
 
 
Anna Tarkowska


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider