|
|
|
Konrad KopećTranspozycja dużych tętnic
Konrad Kopeć urodził się 9 października 1998 r. w 41 tygodniu z trzeciej ciąży, jako nasze trzecie dziecko. Cała ciąża przebiegała prawidłowo, lekarz zapewniał, że dziecko się wspaniale rozwija. Jedynie moje samopoczucie przez całą ciążę było związane z ciągłym niepokojem, który zakłócał sen w nocy i funkcjonowanie w czasie dnia.
Po urodzeniu Konradka już w pierwszych chwilach zorientowałam się, że jest coś nieprawidłowego bowiem zamiast płaczu dziecka, usłyszałam przeraźliwy krzyk. Po pewnym czasie lekarz neonatolog przygotowała mnie na jakieś nieprawidłowości u dziecka związane z wadą serca. Po kilku godzinach oczekiwania, od urodzenia dziecka, przyjechała karetka do transportu noworodków i Konrad został przewieziony na oddział Kardiochirurgii Dziecięcej w PSK nr 5 przy AM w Poznaniu. Tam w siódmej dobie życia profesor Michał Wojtalik z zespołem lekarzy przeprowadził operację wielkich pni tętniczych.
Przebieg pooperacyjny był bardzo powikłany posocznicą i przetrwałym nadciśnieniem płucnym. Przez 3 tygodnie trwała walka lekarzy o utrzymanie Konrada przy życiu i nasza modlitwa w tej samej intencji. W czasie feralnego okresu bardzo schudł. Masa ciała zmniejszyła się o ponad kilogram. Później byliśmy częstymi pacjentami kardiologii - nawracały zapalenia płuc. Gdy po raz kolejny znaleźliśmy się w szpitalu w czerwcu 1999 roku, syn przebywał tam 3 miesiące. Leczenie farmakologiczne nie przyniosło rezultatu. Postanowiono o przewiezieniu go do Instytutu w Rabce. Tam dr Joachim Buchwald z zespołem lekarzy dokonał drugiego zabiegu - rozszerzono główne oskrzele po lewej stronie oraz wycięto górny płat płuca po lewej stronie ze względu na rozdęcie. Po tej operacji (częsta bronchoskopia) przez krótki czas Konrad miał bezgłos.
Od tej pory dużo się zmieniło. Do Instytutu jeździmy tylko na badania kontrolne. Jest to miejsce, do którego chętnie wracamy.
W chwili obecnej Konrad ma prawie 7 lat. Uczęszcza do "zerówki". Poblemem zostaje DPM i z tego powodu połowiczy niedowład strony prawej. Konradek jest przemiłym chłopcem, wspaniałym dyplomatą w kontaktach z ludźmi. Jest też wielkim fanem Adama Małysza i wszystkich drużyn piłki nożnej. Cieszy się życiem darowanym po raz drugi. A my jego bliscy i krewni cieszymy się każdym dniem, który jest nam dany.
OTO JEST DZIEŃ, KTÓRY DAŁ NAM PAN W minioną niedzielę, czyli 27maja 2007 roku, mój syn po raz pierwszy przyjął do swego serca Pana Jezusa.
To dzień niezwykły i uroczysty dla całej rodziny. Przygotowania trwały od wielu miesięcy. Przede wszystkim te duchowe, ale i te bardzo zewnętrzne, które jedynie podkreślają doniosłość tej chwili. Konrad jak i inne dzieci musiał nauczyć się podstawowych prawd wiary, wytrwale chodzić na próby, by przygotować się do czynnego udziału we mszy świętej. Wszystkie przygotowania znosił dzielnie, chociaż nieraz widziałam wielkie zmęczenie i wyczerpanie.
Wyczekiwany dzień przyniósł dobrą pogodę, radość spotkania z całą rodziną i wiele radości ze spotkania z Panem.
Dzieci z naszej parafii, po mszy świętej, tradycyjnie otrzymują chlebek do wspólnego spożycia w miejscu, gdzie jest uroczystość komunijna...
...i tradycyjnie fotografują się z Proboszczem parafii.
Popołudniu wracają do kościoła na nabożeństwo majowe ze swoimi rodzicami chrzestnymi. Od poniedziałku do soboty uczęszczają na msze święte w swoich odświętnych ubraniach. Cieszę się, że mogłam wraz z moim synem doczekać tej chwili.
Danuta Kopeć - mama Konrada |
.gif)



Konrad Kopeć










