altMarlena
Przełożenie wielkich pni tętniczych 

 

 

Mam na imię Marlena urodziłam się 25.05.1992r. Moja wada serca to transpozycja (przełożenie) wielkich pni tętniczych. Jestem drugim dzieckiem moich rodziców, ciąża przebiegała prawidłowo, nikt z rodziny nie przypuszczał, że życie napisze nam taki scenariusz…
Urodziłam się w Kartuzach (woj. pomorskie) mierzyłam 52 cm ważyłam 3.200 g. nie oceniono mnie w skali Apgar. Po urodzeniu zamiast płaczu usłyszano przeraźliwy krzyk, byłam cała sina, lekarze podejrzewali wadę serca. Rodzice byli zrozpaczeni. Przewieziono mnie do AM w Gdańsku, tam stwierdzono wadę TGA z możliwymi współistniejącymi nieprawidłościami. Lekarze byli bezradni, a mój stan z godziny na godzinę się pogarszał. Szukano ośrodka w którym znajdziemy pomoc. Prof. Jacek Moll z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki zgodził się na przyjęcie mnie na oddział. Tak więc helikopterem przewieziono mnie do Łodzi i wykonano zabieg Rashkinda. Wszystko przebiegało prawidłowo, lecz mój organizm był coraz słabszy. Nie było można już dłużej czekać i w 3 dobie życia wykonano operację metodą anatomiczną Jatene'a na otwartym sercu. Wszystko poszło zgodnie z planem, ale to nie był koniec. Po paru dniach odłączono mnie od respiratora, blizna ładnie sie goiła. Niestety dostałam jakiejś infekcji i przeszłam zapalenie oskrzeli. Po ponad miesiącu wróciłam do domu, a właściwie byłam tam po raz pierwszy. Troska i wspaniała opieka moich rodziców pozwoliła nadgonić zaległości :). Po tygodniu przeszłam badania kontrolne w Akademii Medycznej w Gdańsku, następnie po 3mies. w Łodzi. I tak co jakiś czas jest do dnia dzisiejszego. Miałam wspaniałe dzieciństwo, nie odczuwałam żadnych dolegliwości. W wieku 12 lat w Łodzi wykonano cewnikowanie serca, wyniki badań w normie. Uczęszczałam normalnie  do Szkoły Podstawowej, Gimnazjum, obecnie chodzę do III kl. Technikum Handlowego.  Od 6r.ż byłam w zespole tanecznym (dziecięcym) później młodzieżowym. Lubię zwiedzać, podróżować. Rodzice nigdy nie zabraniali mi jeździć na wycieczki szkolne, wręcz do teg zachęcali. Pojechałam między innymi do Niemiec, Danii, Krakowa, Zakopanego, Warszawy, Częstochowy, Torunia, na Mazury. Nie zabrakło też kolonii zdrowotnych organizowanych przez lekarzy z Łodzi nad morze, lub warsztatów dla młodzieży z wadami i chorobami serca 'Nadzieja dla serc'  prowadzonych przez Fundację Marka Kamińskiego. Podczas dłuższych pobytów poza domem nigdy nic się nie działo z moim zdrowiem. Jedyny problem to taki, że często choruję, mam osłabiony organizm i muszę bardziej na siebie uważać. Od 10 r.ż. musiałam zrezygnować ze sportów wyczynowych... Uwielbiałam to, lecz zdrowie ważniejsze. Podczas pobytu w Łodzi w sierpniu 2010r. po badaniu wysiłkowym wyszły nieprawidłowości związane z zaburzeniami serca, a w grudniu stwierdzono astmę oskrzelową. Dziś czuję sie dobrze, robię to co każda nastolatka, korzystam z życia, cieszę się każdym dniem. Moim zdaniem wada serca to nie wyrok, trzeba nauczyć się z nią żyć i zaakceptować to :) Jestem wdzięczna moim rodzicom, kardiochirurgom, kardiologom bo dzięki Nim żyję! 


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider