Nicola

 

alt  
Narodziny Nicolki
Nicola urodziła się 29 kwietnia 2004 roku, dokładnie w terminie wyznaczonym przez lekarza. Ważyła 3300g, dostała 10 punktów w skali Agar. Nic nie zapowiadało, że Nicoli może coś dolegać. W tym momencie najważniejsze jest, że ma się dziecko już przy sobie. Poród odbył się bez komplikacji. W nocy miałam ją przy sobie, karmiłam ją piersią.
 
alt alt
Dwa dni po operacji
Kilka dni po operacji

Piątek 30 kwietnia
Czekaliśmy spokojnie na obchód i rozmowę z lekarzem pediatrą. Okazało się jednak, że pani doktor ma zastrzeżenia do pracy serduszka Nicoli. Stwierdziła, że słychać szmery i najbezpieczniej będzie, gdy wyślą ją na dokładniejsze badania do Centrum Zdrowia do Katowic. Co czuliśmy w tym momencie wiedzą chyba tylko ci rodzice, którzy to przeżyli. Po Nicole przyjechała specjalistyczna karetka dla noworodków. Zabrali ją...

Niedziela 01 maja
Wypisałam się na własne żądanie i pojechaliśmy do Katowic. Myśleliśmy, że za dzień, dwa zabierzemy Nicole do domu z oddziału Patologii Noworodka. Okazało się, że Myszki nie ma na tym oddziale. Była na oddziale Intensywnej Terapii i czekała - podłączona do pompy z lekami i kardiomonitoru - na operację. Dowiedzieliśmy się, że nasza córeczka musi być szybko operowana. Rozpoznano u niej wadę serca pod postacią: hipoplazja łuku aorty, stenoza zastawki aortalnej. Operację wyznaczono na 10 maja.

Codziennie do Niej przyjeżdżaliśmy, próbowałam karmić ją piersią, ale nie miała siły ssać, więc odciągałam pokarm.

Zadzwoniono do nas w czwartek, że operacja przesunięta została na 7 maja...
Piątek 07 maja
Nicola operowana była w Klinice i Katedrze kardiochirurgii w Katowicach. W krążeniu pozaustrojowym wykonano u niej valvulotomię zastawki aortalnej. Operacja przebiegła szybko, choć dla nas była to wieczność. Wygląd po operacji - straszny, przerażający. Pełno kabli, dren, cewnik. Ale najważniejsze było to, że już jest po wszystkim...
  
      
alt alt
Nareszcie w domu
 
 
alt  
Kolejne dni - był to czas oczekiwania, czy wszystko będzie w porządku. Nicolka bardzo szybko dochodziła do siebie, walczyła. Po pięciu dniach była na tyle już silna, że mogłam z powrotem zacząć karmić ją piersią. Po siedmiu dniach mogliśmy Ją zabrać do domu. Opieka w szpitalu była wspaniała. Miałyśmy swój pokój. Zajmowano się nami troskliwie. Wszystko miałyśmy bardzo dokładnie tłumaczone.

Na Nicole już czekały w domu wszystkie zabawki, łóżeczko.. W końcu byliśmy szczęśliwi.

Jeździliśmy na początku na kontrolę do kardiochirurga (z blizną) i do kardiologa co dwa tygodnie. Obecnie mamy wizyty co trzy, cztery miesiące.

 

 
Nicola jest dzieckiem wesołym, radosnym, bardzo żywym. Takie małe "żywe srebro". Co prawda mamy trochę problemów z ciągłymi infekcjami, ale walczymy.
Borykaliśmy się z salmonellą, nosicielką była dziesięć miesięcy. Ostatnio okazało się, że ma anemię, musiała przyjmować żelazo w syropie. Mając dwadzieścia miesięcy pożegnaliśmy się z karmieniem piersią, aby w końcu zaczęła ładnie jeść, bo od wszystkich rzeczy wolała mleczko.

Luty 2006
Nicola ma 22 miesiące. Mamy nadal problemy z jej infekcjami. Myszka, jak na swój wiek jest bardzo drobna. Ma niedowagę - waży 9600. ale pomimo wszystko energii ma jak niejedno zdrowe dziecko.
 
alt alt
Pobyt w szpitalu - salmonella - styczeń 2005
Nicoli chrzciny
 

 
alt alt

 
alt
alt
 
 
Święta 2005
Na początku lutego Myszka zrobiła krok w dorosłość. Zaczęła siusiać do nocniczka. Pampersów używamy już sporadycznie. Buntuje się, nie chce już pieluch.
Zauważyliśmy, że gdy trochę dłużej pobiega - męczy się. Mamy nadzieję, że to taki okres przejściowy. Zobaczymy, co powie lekarz...

    
alt alt
   
alt alt

Jesteśmy pod opieka kardiologa (kontrola co trzy, cztery miesiące), genetyka (raz na pół roku) i zaczynamy wizyty u alergologa.
Sierpień 2006
Nasza Nicolka ma juz 27 miesięcy. Wspaniale się rozwija. Martwilismy sie troche, że nie chce mówić, ale teraz nadrabia ostatnie miesiące.

 
alt alt
 
Powiększyło nam się grono specjalistów. W tej chwili chodzimy do kardiologa (co pół roku), alergologa (doraźnie), genetyka (co pół roku) i gastrologa (co kilka miesięcy). W tej chwili jesteśmy po badaniach na celiakie i mukowiscytoze. Wszystko jest w porządku. Rośnie jak na drożdżach, mamy tylko jak zwykle problem z jej wagą, choć juz przekroczyła (w końcu) dziecięć kg.

 
alt alt
 

Pozdrawiamy wszystkie "sercowe" dzieciątka.
        Ania i Michał
        Rodzice Nicoli

Kontakt:
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Tel: 667 215 496
Czeladź (woj. śląskie)



Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider