Budzik Filip

altZłożona wada serca.
 

 

 

Historia wymarzonego Filipka?.
W naszym maleńkim mieszkanku krzątało się już jedno Słoneczko ? Amelka. Gdy zaszłam w drugą ciąże, marzyliśmy, żeby miała braciszka, ale płeć maleństwa chciałam poznać dopiero kiedy już będzie po naszej stronie. Za to ciekawski tatuś nie chciał aż tyle czekać, wiec Pani doktor, jak tylko wypatrzyła na usg siusiaka, napisała na kartce ?SYN? i pokazała zainteresowanemu. Z obejrzeniem serduszka nie było już tak łatwo, chodziłam na kolejne wizyty i wciąż słyszałam: ?nie mogę dokładnie zobaczyć serduszka?. By rozwiać wszelkie wątpliwości, Pani doktor skierowała mnie na dokładniejsze badania do Krakowa. To był 30 tydzień ciąży. Lekarz spokojnie powiedział tylko ?ja już znam diagnozę?, a po chwili przejmującej ciszy dodał: ?a teraz porobię dodatkowe pomiary?. Niestety okazało się, że maluszek ma niewykształconą lewą komorę serca. Pan doktor wyjaśniał na czym polega choroba, a właściwie wada, i jej leczenie, ale szok i łzy były tak duże, że mało co pamiętam. W czasie późniejszych wizyt pan doktor pocieszał , że mimo najcięższej wady serca jaką jest HLHS ,mój maluszek wygrał los na loterii, ponieważ można wybrać placówkę do porodu współpracującą z kardiochirurgią oraz zabezpieczyć drożność naczyń dzidziusia po porodzie. Najważniejsze wtedy było , abym nie denerwowała się ,hmm, łatwo powiedzieć, i prowadziła oszczędniejszy tryb życia, by nie urodzić przed terminem.
2 sierpnia 2010 roku, w 38 tygodniu ciąży, w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, na świat przyszedł nasz wymarzony Filipek, dostał 10 pkt w skali Apgar, i oczywiście nie wyglądał na chorego. Zaraz został podpięty do prostaglandyny- leku który utrzymuje drożność naczyń do operacji. W następnej dobie maleństwo przewieziono do Prokocimia, na oddział kardiologii. Filipek cały czas był stabilny, a w 10 dobie lekarze przeprowadzili operację metodą Norwooda. Na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie, ale mimo tego jeszcze cały miesiąc czekaliśmy na pierwsze spotkanie naszych łobuziaków. Kiedy dwuletnia już Amelka pierwszy raz zobaczyła braciszka, zrobiła bardzo zdziwioną minkę i wieeelkie oczy, chyba zastanawiała się, dlaczego on taki maleńki. Dzielnie pomagała przy pielęgnacji maluszka, podawała pampersy, smoczki, buteleczki. Filipuś jednak pomału przybierał na wadze, szybko męczył się przy jedzeniu, a na dodatek, jak miał 4 miesiące nasza Amelka zaraziła nas wszystkich ospą; ale wyglądaliśmy, hehe.
W styczniu 2011 roku na wizycie kontrolnej okazało się, ze natychmiast trzeba cewnikować serducho Fifusia, to był zabieg poprzedzający drugi etap leczenia, operację Hemi-Fontana. Trochę odciągnął się w czasie, bo nasz maluszek ciągle miał infekcje, ale jak już skończył roczek nareszcie go zoperowano. Synek zbierał się gorzej, problemem była woda w opłucnej i trudność gojenia się rany pooperacyjnej. Znów miesiąc spędziliśmy w szpitalu. Kiedy nasze szkraby zobaczyły się po tej rozłące, Filipek piszczal z radości, a Amelka rzuciła mu się na szyję, ściskała go i całowała.
W 01.2012 r okazało się, ze Filip ma za mało limfocytów T i doszły nam wizyty w kolejnych poradniach i stosowanie kolejnego leku. Teraz nauczył się go już gryźć, nowa umiejętność . Często też robimy inhalacje. Filipek to urodzony operator inhalatora, zawsze przypomina mi, że to on ma go włączyć, wołając ?mama, ja pim?.
Przed trzecią operacją musieliśmy kolejny raz cewnikować serduszko.W czasie zabiegu okazało się, że tętnica płucna jest zwężona i trzeba założyć stent.

Filipek dobrze się rozwija,jest wesołym dzieckiem oraz dzielnym pacjentem .Uwielbia swoją starszą siostrę. Najczęściej bawi się z nią w chowanego, a jego najlepsza i jedyna zresztą kryjówka jest w szafie. Razem śpią i na dobranoc obsypują się setkami całusków, a kiedy jedno już śpi, to drugie głaska go lub trzyma za rączkę. Jest wielkim fanem myszki miki i wszystko, czapki, kubki, maskotki, breloki chciałby mieć z jej podobizną. Z maskotką Mimi jeździ do szpitala i do pani stomatolog. Jako prawdziwy facet, widząc ścigacz, chce wyskoczyć z wózka, a jak stoją na parkingu skuterki, to wszystkie są jego,,,mu-mu"woła do mnie. Świetnie umie naśladować kaczora donalda. Filipek jest bardzo energiczny, ale choroba czasem daje znać o sobie i trzeba zwolnić, by znów nabrać sił.

Bardzo dziękujemy wszystkim lekarzom i pielęgniarkom z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.


Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Filipa
 
Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272


SWIFT BIGBPLPW 
koniecznie z dopiskiem: ZC 6300 Filip Budzik
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
 KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6300 Filip Budzik


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider