Woliński Wiktor

Wiktor Woliński
HLHS
 
 
 
 

Witajcie serdecznie!!!

Jestem Wiktor, waleczny chłopiec z nielekkim charakterkiem. Ale od początku... Urodziłem się w lipcu 2008 roku z ciężką, złożoną wadą serca pod postacią hipoplazji lewego serca - HLHS ( potocznie mówiąc mam tylko połowę serduszka). W 9 dobie swojego życia przeszedlem swoją pierwszą operację na otwartym sercu, metodą Norwooda w warunkach głębokiej hipotermii. Nie obyło się bez powikłań, jednak po prawie 2 miesiącach od operacji mogłem jechać do domu. Pod koniec stycznia 2009 roku trafiłem znów na oddział kardiologii w celu przeprowadzenia 2 etapu operacyjnego metodą Glenna. Niestety po cewniku serduszka okazało się, że z powodu zbyt dużego ciśnienia płucnego jest to niemożliwe. Z dnia na dzień byłem coraz słabszy... Ponieważ z dnia na dzień było coraz gorzej, profesor ratując moje życie wykonał miesiąc później zespolenie systemowo-płucne prawostronne. Po operacji dość szybko doszedłem do siebie i już dwa tygodnie później mogłem opuścić szpital. Od tego czasu miewałem swoje lepsze i gorsze momenty. Często walczyłem z infekcjami dróg oddechowych, niestety w większości musiałem być hospitalizowany. Co pół roku stawiłem się na oddziale kardiologii w celu diagnostyki oraz na cewnik serduszka, żeby sprawdzić czy ciśnienie w tętnicach płucnych spadło. Dopiero w styczniu 2012 roku dostałem kwalifikacje do 2 etapu i zarazem mojej 3 operacji. W połowie lutego 2012 odbyła się operacja metodą Glenna. Byłem w stanie krytycznym, dlatego w trybie pilnym jeszcze tego samego dnia został mi założony stent do lewej tętnicy płucnej oraz poszerzono tętnicę płatową prawą. W między czasie okazało się, że doznałem udaru niedokrwiennego lewej półkuli mózgu, czego konsekwencją jest niedowład spastyczny lewej strony ciała. W końcu po prawie dwóch miesiącach od operacji mogłem wrócić do domu. Obecnie od stycznia 2014 roku przebywałem na oddziale kardiologii w celu przygotowania mnie do 3 etapu leczenia operacyjnego metodą Fontan a zarazem 4 mojej operacji na serduszku. Operacja odbyła się pod koniec marca tego roku i już miesiąc później wróciłem do domu. Obecnie mam wyznaczony termin na zamknięcie fenestracji na listopad 2014 roku. Mimo, że moje leczenie jest paliatywne, mimo wszystkich przeciwności żyje, walczę i nie poddaje się. Jestem pod stała kontrolą kardiologa, neurologa, pulmonologa a od ostatniej operacji również pod opieką okulisty. Nadal często choruje na infekcje dróg oddechowych, zwłaszcza zapalenie krtani i oskrzeli. Prosimy o dalszą pomoc, którą przeznaczymy na leczenie, lekarstwa, wizyty w szpitalach i przychodniach specjalistycznych, na sprzęt medyczny, rehabilitację oraz pozostałe związane z polepszeniem zdrowia Wiktora.


[14.04.2018r.]

Dnia 16.11.2014 roku w szpitalu Matki Polki udało się z sukcesem zamknąć fenestrację. Pozostał mały przeciek, który szybko się zarósł. Od tego czasu saturacje są na poziomie ponad 90%. Moje pół serduszka radzi sobie dość dobrze. Nadal trzeba je jednak często kontrolować, aby wyłapać szybko, każde pogorszenie. W między czasie miałem robione testy alergiczne. Okazało się, że mam alergię wziewną, kontaktową oraz pokarmową ( z której podobno się wyrasta). Nie mogę mieć żadnego zwierzaka, ponieważ uczula mnie…     W 2015 roku na mojej skórze zaczęły wychodzić dziwne czerwone plamy. Było ich coraz więcej. Po wizycie u dermatologa okazało się, że to azs (atopowe zapalenie skóry) z którym walczymy di chwili obecnej, z różnym skutkiem.     W 2016 roku doszedł inny rodzaj zmian na skórze. Zmiany te łuszczyły się, pękały, piekły i bolały. Po kolejnej wizycie u dermatologa i wnikliwej diagnostyce okazało się, że  to azs (atopowe zapalenie skóry) z którym walczymy di chwili obecnej, z różnym skutkiem. W 2016 roku doszedł inny rodzaj zmian na skórze. Zmiany te łuszczyły się, pękały, piekły i bolały. Po kolejnej wizycie u dermatologa i wnikliwej diagnostyce okazało się, że podobnie jak mój dziadek mam łuszczyce. Maści i leki, choć do najtańszych nie należą, niewiele pomagają. Mimo to nadal szukamy leku, który pomoże zaleczyć moją skórę. Po dokładnych badaniach na oddziale kardiologii w grudniu 2017 roku wyszło, że moja połowa serducha radzi sobie nadal całkiem dobrze. Okazało się, że tarczyca nie pracuje tak jak powinna. Po konsultacji z endokrynologiem muszę pozostać pod jego stałą opieką. Mam nadczynność tarczycy… Jakby mało było tego wszystkiego… Dzięki Waszej pomocy staram się żyć normalnie i walczyć o te lepsze życie, moje życie. Uzyskana pomoc zostaje wykorzystana na zakup leków, turnusy rehabilitacyjne, dojazdy i wizyty u lekarzy specjalistów, sprzęt medyczny… Za każdą pomoc serdecznie dziękujemy. Jeśli chcecie mnie śledzić na bieżąco, możecie zajrzeć na moją stronę na fb pod nazwą Wiktor Woliński – Pół Serduszka (www.facebook.com/pomocdlawiktorapolserca/).

    
Środki będą przeznaczone na leczenie i zapewnienie opieki dziecku w szpitalu oraz na lekarstwa, sprzęt, rehabilitację.

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Wiktora
 
Darowizny prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272


SWIFT BIGBPLPW 
koniecznie z dopiskiem: ZC 6442 Wiktor Woliński
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
 KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6442 Wiktor Woliński


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider