Pisarek Filip

Filip Pisarek
Atrezja zastawki trójdzielnej HRHS.
 
 
 
 
Filipek urodził się 10.07.2014r w ICZMP w Łodzi,ze złożoną i siniczą wadą serduszka: atrezja zastawki trójdzielnej i atrezja zastawki tętnicy płucnej z hipoplazją prawej komory,serce jednokomorowe,leczenie polega na tym że potrzebne są trzy operacje na otwartym serduszku.Gdy się urodził pierwsze pięć dni leżał na neatologi noworodka gdzie miał podawane leki bez których nie miał by szans przeżycia.Następnie został przeniesiony na kardiologie gdzie oczekiwał na pierwszą operacje.Po operacji przeniesiony na oddział pooperacyjny,w dniu trzecim odłączony od respiratora,bo był w stanie samodzielnie oddychać co nas bardzo ucieszyło.Dnia czwartego już byliśmy na kardiochirurgi gdzie dochodził do siebie,miał robione też badania czy jest wszystko tak jak powinno być i czy wkońcu prawie po miesiącu możemy go wziąść do domciu i położyć Filipka w swoim łóżeczku. Zebrane pieniążki zostaną przeznaczone na leczenie. Dziękuje Filipek z rodzicami.
 
 

[27.05.2015r.]

15.01.2015r zostaliśmy przyjęci na oddział z powodu zbyt dużej sinicy i niskich saturacji,a było to spowodowane tym że potrzebne było w najbliższym czasie wykonanie drugiego etapu leczenia operacyjnego. Na badaniach potwierdziło się,że zastawka trójdzielna jest zrośnięta i zbyt mocno zwężona zastawka płucna,to nie było możliwe wykonanie cewnikowanie serca jak w większości przypadków,to miał robione Angio-TK klatki piersiowej w znieczuleniu ogólny i wiele innych badań , do domu wyszliśmy 23.01. I wyznaczono nam przyjechanie na 24.02.by wykonać operacje Gllena.             

26.01 Filip dostał wysokiej temperatury,której nie mogliśmy zbić sami lekami,a wiec pojechaliśmy do poradni przy szpitalu ,tam nas skierowano do szpitala na oddział nas nie przyjęto ani w Zduńskiej Woli ,ani w okolicy bo dziecko ma wadę i nie wiedzą jak tu leczyć.To po 23.00 zawieziono nas karetką do CZMP w Łodzi na pediatrie,tam podawane miał leki i kroplówki,i stwierdzono oste zapalenie gardła,nosa i ból brzuszka.Do domu wyszliśmy 30.01,z przepisanymi antybiotykami.                                                                                                                                                                                                                                  

24.02 byliśmy na kardiologi gdzie oczekiwaliśmy tego okrutnego dla nas dnia,operacja (dwukierunkowe zespolenie Gllena) odbyła się 25.02 zaczęła się o 08.30,a skończyła po 13.00 ,były małe komplikacje bo trochę za mocne wystąpiło krwawienie.Ale wszystko się powiodło,poszło po naszej myśli.Po operacji do 27.02.byliśmy na oddziale POP-u,następnie na kardiochirurgie,tam były wykonywane badania i czekanie na wypis do domu. W szpitalu byliśmy do 10.03. Dodam też ,że musimy regularnie przyjmować leki,i systematycznie jedzdzić do poradni kardiologicznej w Łodzi. Teraz czekamy na trzeci etap czyli operacja Fontana,która ma być wykonana w wieku trzech, czterech lat. 

[28.11.2017r.]  
 

23.01.2017r zostaliśmy przyjęci na oddział kardiologi w celu kwalifikacji do operacji Fontana 26stycznia pierwsze cewnikowanie serduszka które pokazało dobry rozwój tętnic płucnech , troszkę podwyższone ciśnienie płucne,badanie Holtrta też bez istotnych zmian i zakwalifikowano Filipka do operacji na 03.04 2017r. I 01.lutego wyszliśmy do domu.W między czasie musieliśmy zbadać syna neurologicznie bo było podejrzenie epilepsji,bo w grudniu 2016r synek dostał dziwnych drgawek,zgłosiłam to naszej pani kardiolog prowadzącej i wypisała nam skierowanie na oddział neurologi dziecięcej w CZMP .I trzeba było sprawdzić przed operacją czy nie ma zmian neurologicznych. 14 marca pojechaliśmy do szpitala na badania neurologiczne Eeg i TK badania nie wykazały żadnych zmian i zaobserwowała pani dr że syn ma opóżnienia rozwojowu mowy,zaburzenia kontaktów społecznych i brak nawiązywania kontaktu wzrokowego , jeśli by takie drgawki jeszcze wystąpiły to koniecznie mamy się z synem zgłosić do poradni neurologicznej, bo wtedy podaje się już leki przeciwpadaczkowe. Do domu wyszliśmy 16 marca. 

03.04.2017r przyjechaliśmy w celu operacji, 05 kwietnia pani dr kardiolog dała nam rodzicom papiery i musieliśmy iść z nimi do anastezjologów na rozmowe i podpisanie zgody na operacje ,następnie do pana prof Molla który mówił nam co planuje zrobić z Filipkowym serduszkiem i jak bedzie funkcjonował w póżniejszych latach i czy jest to napewno ostatnia operacja i nie koniecznie bo gdy syn będzie starszy to może się okazać że będzie trzeba coś poprawić ,ale czas pokaże..... . 07 kwietnia o godz 07.30 przyszła siostra z syropkem na wyciszenie ,który podałam synkowi i kazała byśmy się szykowali na zejście bo będą z bloku po 8smej dzwonić i o 08.25 włożyłam synka do wózeczka ,otuliłam kocykiem i zeszliśmy,pożegnałam się buziakami z synkiem i powiedziałam będzie dobrze mój dzielny chłopaku bolało mnie serca jak by bolało kazdego rodzica jak musiałam oddać syna siostrze by go zwiozła na blok ,ale tłumaczyłam sobie że tak trzeba. Po godz 13tej prof wyszedł z bloku i po moim zapytaniu odpowiedział że to co zaplanował to to zrobił , że najważniejsze by nie było komplikacji i trzy doby będą decydujące bo organizm musi zaakceptować nowe krążenie i że za około 1,5godzinki będe mogła zobaczyć syna, bo lekarze będą szyć i przygotowywać by przywieść na oddział popu .Przed godziną 16 mogłam zobaczyć synka ,był to piątek,a 10 kwietnia poniedziałek przewieziono synka na oddział kardiochirurgi,bardzo się ucieszyłam bo tam mogłam być od rana do póżnego wieczora ,a na popie 3razy na dzień na około 15minut.Były małe komplikacje bo długo utrzymywała się temperatura,duża ilość wydzieliny w drogach oddechowych że siostry musiały odsysać wydzieline pare razy bo się Filuś dusił,gromadziły się płyny w jamie opłucnej i dlatego długo wymagał drenażu.Mieliśmy wyjść do domu 02maja ale nie wyszliśmy, bo lekarz zauważył że Filip ma tętno niskie i zdecydował by wykonać badanie Holtera i badanie pokazało zmiany :rytm węzłowy z rozkojarzeniem przedsionkowo-komorowym(zaburzenia rytmu serca w naszym języku) dr nam powiedział że może być tak że syn będzie potrzebował rozrusznik serca jak nastepne wynki Holtera się nie będą poprawiały. Myśleliśmy że będzie lżej, bo syn nie chciał chodzić a lekarz mówił że musi to jest konieczne bo wtedy płyny schodzić szybciej będą,chciał odklejać sobie opatrunki z klatki piersiowej ,drapał nawet wapno nie pomagało ,już był zmęczony tym wszystkim.zabraniałam wielu rzeczy ale jeszcze bardziej się denerwował ,zawszy uspokajały go bajki a teraz nie. Święta Wielkanocne spędziliśmy w szpitalu i do domku wyszliśmy 05maja.

13września na wizycie kontrolnej pani dr zrobiła badanie echo i ekg które wyszło dobrze, wypisała nam skierowanie na oddział na kwiecień i byliśmy syna zapisać na 23 kwietnia 2018rok bo będziemy równy rok po operacji i trzeba będzie zrobić wszystkie badania czy z serduszkiem nic się nie dzieje.                     

Od 2016 r syn uczęszcza na zajęcia wczesnego wspomagania: logopeda, psycholog,dogoterapia,sensoplastyka i rehabilitacja. Początki były ciężkie bo synek jest bardzo zżyty z mamą i tak płakał ,że potrawił zwymiotować ,musiałam brać za każdym razem odzież na zmiane,ale już jest poprawa bo synek radosny jest jak chodzimy,sam podchodzi do cioć i wujka,daje rączke i prowadzi,nawet przytuli się do nauczyciela;) U synka jest też podejrzenie autyzmu i dlatego zapisaliśmy go na prywatną wizyte do specjalisty na styczeń 2018r.

  
Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Filipa.

Darowizny prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa
 

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272

SWIFT BIGBPLPW
 
koniecznie z dopiskiem: ZC 6719 Filip Pisarek
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6719 Filip Pisarek


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider