Wardowski Filip

alt
Całkowity nieprawidłowy spływ żył płucnych (TAPVD) do prawego przedsionka, ASD, niedomykalność zastawki, tętnicze nadciśnienie płucne.

 

 

Witajcie! ;) Mam na imię Filipek.

Wszyscy na mnie długo czekali i cieszyli się, że przyjdę na świat, a mamusia już w brzuszku cały czas do mnie mówiła jak bardzo mnie kocha i nie może się mnie doczekać ;) Urodziłem się w ostatni dzień 2014 roku, o czasie i siłami natury w szpitalu w Ciechanowie.

Dostałem 10 punktów w skali Apgar. Nikt nawet nie podejrzewał, że natura zrobiła mi psikusa i podarowała bardzo chore serduszko.
Ja też nie dałem znać ani lekarzom, ani rodzicom. Nie siniałem, nie miałem duszności.

W 8 t.ż. mama zabrała mnie na pierwsze szczepienie. Pani doktor zaczęła mnie badać i się zaczęło.Powiedziała mamusi, że wg niej zsiniałem leżąc no boku, i że podejrzewa nie wykrytą wadę serduszka. Nie zaszczepiła mnie, odesłała do szpitala. I pojechaliśmy... W szpitalu, w którym się urodziłem, zbadano mnie i nie stwierdzono nic niepokojącego, odesłano do domu z zaleceniem wizyty w poradni kardiologicznej. Termin na NFZ : za pół roku. Wizyta prywatna za 2 tygodnie. Rodzice się denerwowali, z uwagą patrzyli czy nie sinieje, czy nie mam problemów z oddychaniem. Jedyne, co ich niepokoiło, to to, że mało jadłem (do dziś mi to zostało;) ). Nadszedł ten dzień - wizyta u kardiologa.

Trochę mnie Pan Doktor wymęczył - echo serduszka trwało 1,5 godz. W końcu mama mnie ubrała i czekała na to,co powie. Podejrzewał HLHS Z PAPVD i dawał mi maleńkie szanse...A potem wszystko tak szybko się działo, przewozili mnie z miejsca na miejsce, badali, zabrali od mamusi... Ale nie na długo. Mamusia przyjechała kilka chwil później do CZD w Warszawie i została tam ze mną. Po serii badań zdiagnozowano u mnie złożoną wadę serduszka, mniej "poważną" niż wcześniej stwierdzona, ale równie groźną. Kilka dni później miałem cewnikowanie serduszka i zostałem zakwalifikowany do pilnej operacji, która odbyła się następnego dnia (04.03.2015r.). Trwała 7 godzin ale nic z niej nie pamiętam. Mamusia mówiła, że funkcjonowało za mnie płuco-serce, miałem zatrzymane krążenie i byłem w głębokiej hipotermii, cokolwiek to znaczy.

Przez 5 dni na OIOMie rodzice mogli mnie tylko odwiedzać;( . Miałem małe komplikacje z nerkami i z wysiłku nie groźny wylew, ale ze wszystkiego szybko wyszedłem, taki silny jestem, ha! Potem byliśmy kilka dni na kardiochirurgii, aż trafiliśmy na 3 tygodnie na kardiologię. Tam zdiagnozowano u mnie dodatkowe pobudzenia nadkomorowe, powstałe w wyniku operacji i wprowadzono nowe leki. A miałem już wrócić do domku... Z dodatkowymi lekami wróciłem do domku na Święta Wielkanocne i czekałem na wakacyjną wizytę kontrolną. Przez te 3 doby odstawiono mi lek na zaburzenia rytmu serca, jupi! Wróciłem do domku i przebywam w nim do dziś. Korekta wady przeszła książkowo. Teraz biorę jeszcze lekarstwa, ale nawet mi smakują ;) Rozwijam się w tempie zdrowych dzieci, zacząłem stawiać pierwsze kroki w 11 miesiącu i do teraz nie potrafię usiedzieć w miejscu. ;) Może dlatego ważę tylko 8,5 kg a mam już ponad 13m-cy ;)

Wasze darowizny przeznaczone będą na moje dalsze leczenie, pobyty w szpitalach i wizyty w poradniach.

Za każdy grosik bardzo dziękuję! ;)

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Filipa.


Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa
 
Nr konta na wpłaty złotowe PL

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272

SWIFT BIGBPLPW
 
koniecznie z dopiskiem: ZC 6818 Filip Wardowski
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6818 Filip Wardowski


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider