Halicki Marcel

Marcel HalickiNiedorozwój lewego serca.
 

 

 

Podczas badania USG lekarze oznajmili Mamie, że urodzę się z krytyczną wadą serca – dokładniej HLHS. Rodzice się załamali…, ale postanowili walczyć o to bym przyszedł na Świat w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie będę miał po porodzie specjalistyczną opiekę.
Tak miało być, ale urodziłem się w Łodzi. :)

Jak to się stało ?

Dziewięć dni przed planowanym porodem, o 2 nad ranem Mamie złapały skurcze – pojechaliśmy na Izbę Przyjęć do szpitala w moim mieście. W szpitalu Pan Doktor powiedział mamie: „ma pani rozwarcie 3 centymetrowe i będziemy rodzić!” Mama bardzo się zmartwiła, przecież nie mogę urodzić w normalnym szpitalu. Muszę urodzić się w specjalistycznym szpitalu, gdzie będę miał specjalistyczną opiekę. Jednak Lekarze zdecydowali, że urodzę się w Białymstoku i zostanę przetransportowany do specjalistycznego szpitala. A co z Mamą? Będę tam zupełnie sam walczył o bicie mojego serduszka?

Po godzinie 8 lekarz oznajmił mamie: „jeżeli dalej nie będzie postępu porodu i zgodzą się przetransportować rodzącą, poleci pani do Łodzi i urodzi tam pani syna”
Gdzie?! Do Łodzi?! Miałem urodzić się w Warszawie, to tak daleko….
I tak właśnie się stało – o 9 była decyzja o transporcie samolotem do Łodzi. Po godzinie lotu wylądowaliśmy obok szpitala. Karetka przewiozła mamę na Izbę Przyjęć.

Stres był ogromny… Mama została zbadana przez Panią pielęgniarkę i po chwili przyszedł lekarz. Słowa które wypowiedział – załamały Mamę bardzo.
„Pani z Białegostoku? A po co pani tu przyjechała? Pani dziecko i tak umrze” – to było straszne…

Mamę przewieźli na porodówkę, nasza położna była super, podnosiła mamę na duchu. Nie odbyło się bez znieczulenia. Od 11 do 16:30 próbowałem przyjść na świat siłami natury, ale niestety nie dałem rady- zaklinowałem się główką.  „Zakończmy ciążę cesarskim cięciem” – i tak się stało, o 17 mama leżała już na stole.

Mamo, mamo – słyszę coraz więcej głosów i robi się jakoś jaśniej… o 17:15 z płaczem ujrzałem pana w fartuchu i maseczce. Tato, to Ty? Masz inny głos, a nie… to Pan doktor. Dzień dobry doktorku, jestem Marcel ;) Gdzie mama? Gdzie mnie zabieracie?
Po 5 minutach mogłem zobaczyć mamę na chwilkę. Cześć mamusiu, dlaczego płaczesz? Wszystko będzie dobrze, do zobaczenia jutro.

Jestem Marcel, przyszedłem na Świat 13.08.2015 roku o godzinie 17:15! Ważyłem 3820 gramów i mierzyłem 58 centymetrów ;)

01.09.2015 rok – o 14:15 zostałem odprowadzony przez Mamę i Ciocię Dorotkę (pielęgniarkę) na blok operacyjny na pierwszą operację ratującą moje malutkie serduszko i życie. Operacja Noorwoda jest najbardziej ryzykowną i kompleksową ze wszystkich etapów rekonstrukcji serca u dzieci z HLHS. Musi być ona przeprowadzona w pierwszych dniach po urodzeniu, u mnie operacja odbyła się w 19 dobie mojego życia, gdy organizm jest już wystarczająco stabilny, by móc przeżyć tą skomplikowaną operację.
Operacja trwała wiele godzin… dla rodziców to były najgorsze godziny w życiu
Operacja zakończyła się po godzinie 22, to były ciężkie godziny dla rodziców, ten strach co się dzieje na sali operacyjnej, co powie Profesor?
Przed 22 profesor wyszedł z sali operacyjnej, Mam bała się podejść i zapytać, ale nie miała wyjścia. Ten wzrok Profesora Molla i jego słowa: „Zrobiliśmy co mieliśmy zrobić”, nastała cisza, mamie serce biło 300 uderzeń na minutę, po chwili Profesor dokończył: „operacja się udała, zrobiliśmy co planowaliśmy, teraz musimy czekać jak dziecko poradzi sobie z tym wszystkim”
Mama mogła wejść na chwilę mnie zobaczyć, ciężko było jej powstrzymać łzy – szczęścia a zarazem rozpaczy.
Po 63 dniach leżenia na OIOMie i na kardiochirurgii wreszcie mogłem wyjść do domku ;) – 16.10 po raz pierwszy opuściłem szpital.

Mogłem cieszyć się chwilami poza szpitalem, niestety trafiłem w listopadzie do szpitala z zapaleniem płuc. Udało się, pokonałem zapalenie płuc i wróciliśmy do domu. Czekaliśmy na nasze pierwsze Święta we trójkę ;) Prawdopodobnie po 1 etapie miałem małe komplikacje – niespodziewanie przyszła padaczka… udało się za pomocą leków ustąpić ataki…

7 stycznia zostałem przyjęty na oddział kardiologii w celu cewnikowania, oczywiście nie odbyło się bez niespodzianek – pojawił się katar, na szczęście opanowany szybko :) No i 15 stycznia przeszedłem cewnikowanie, te cewnikowanie miało być diagnostyczne, a okazało się że muszę mieć zrobioną balonoplastykę aorty, ponieważ było spore zwężenie. W międzyczasie pojawiło się ropiejące oczko. Po cewnikowaniu była diagnoza – niedorozność kanalika łzowego. Po prezentacji kardiochirurgicznej zostałem zakwalifikowany do operacji dwukierunkowego Glenna.

12.02.2016 roku odbył się u mnie zabieg udrożnienia kanalika łzowego w znieczuleniu miejscowym, ponieważ anestezjolodzy nie chcieli się podjąć znieczulenia ogólnego, tylko miejscowego. Zabieg udał się.

Dostaliśmy telefon ze szpitala, że 29.02.2016 roku odbędzie się druga moja operacja – zespolenie Glenna. Rodzice się bali, ja płakałem… ale zrozumiałem, że jak chcę żyć – muszę przejść kolejną operację na otwartym serduszku. Operacja trwała wiele godzin, na szczęście – zakończona sukcesem, Profesor Moll był bardzo zadowolony. Niestety po kilku godzin od operacji miałem wysokie ciśnienia płucne, wtedy profesor zaczął myśleć o reoperacji… Na szczęście najgorsze chwile już minęły, Mama mogła mnie przytulić. Czułem się inaczej, moje serduszko musiało przyzwyczaić się do nowego krążenia, ale ja byłem silny i szybko wyszliśmy do domu :)

Od sierpnia 2016 roku zacząłem rehabilitację, mam wzmożone napięcie mięśniowe, problem z lewą stroną ciała.  

Dostaliśmy kolejny raz telefon ze szpitala, że mamy mieć 13 września 2017 roku cewnikowanie, kardiochirurdzy zamknęli przetokę tętnic wieńcowych w moim małym serduszku.  Po cewnikowaniu profesor wyznaczył nam datę 3 etapu operacji, mamy je mieć planowane na 22 stycznia 2018 roku.

1 listopada 2017 roku w domu dostałem niespodziewanie ataku drgawki, pogotowie na sygnale przewiozło nas do szpitala. Moje saturacje spadły do 50%, straciłem świadomość, zsiniałem, miałem duszności, ten atak trwał ponad godzinę, dopiero na Izbie Przyjęć atak drgawek został opanowany. W trakcie pobytu na Izbie Przyjęć zostało u mnie zdiagnozowany niedowład połowiczy lewostronny ze znaczną przewagą kończyny górnej.
Wymagam stałej opieki lekarskiej, rehabilitacji, przyjmowania leków, jeżdżenia na kontrole. Są to duże koszty dla moich Rodziców. Serdecznie proszę o pomoc w dalszym leczeniu i przekazaniu środków na moje subkonto. 

 Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Marcela

Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa
 
Nr konta na wpłaty złotowe PL

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272

SWIFT BIGBPLPW
 
koniecznie z dopiskiem: ZC 6898 Marcel Halicki
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6898 Marcel Halicki


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider