Rachalski Krzysztof

Krzysztof RachalskiTetralogia Fallota.

 

 

Witam, nazywam się Krzyś. Urodziłem się 12 lipca 2017r. w Rudzie Śląskiej. Jestem radosnym, bardzo walecznym i silnym chłopczykiem, gdyż w pierwszym półroczu swojego życia dokładnie 12 grudnia 2017r. przeszedłem bardzo skomplikowaną operację na otwartym serduszku. Już będąc w brzuszku moja mama dowiedziała się, że będę miał ciężką wadę serca - Tetralogia Fallota, którą będzie trzeba zoperować. Wszystko przebiegało pomyślnie do 11 lipca 2017r. kiedy to mama pojechała ze mną na kontrolne ECHO serca do dr. Agaty Włoch do Katowic.

W trakcie badania moje tętno zaczęło spadać. Wagowo i wzrostowo też byłem niżej normy, dlatego nasza Pani Doktor skierowała nas prosto do Szpitala w Rudzie Śląskiej. Obawiano się wówczas, że z sali porodowej trafię od razu na blok operacyjny. Na drugi dzień czyli 12 lipca 2017r. podczas badania KTG moje serduszko nie było wyczuwalne, więc ordynator podjął decyzję o nagłym cięciu cesarskim, był to wówczas 36 tydzień ciąży. Ważyłem zaledwie 1790g i miałem 44 cm wzrostu dlatego " zaliczono " mnie do grupy wcześniaków. Mama bardzo bała się o moje życie i serduszko czy w ogóle poradzę sobie. Trafiłem na oddział Neonatologiczny - OIOM. Po kontroli wielu lekarzy w tym kardiologa okazało się, że moje serduszko nie wymaga natychmiastowej operacji i spokojnie możemy poczekać do pół roku mojego życia, żebym nabrał sił i był troszeczkę większy. 24 lipca ze Szpitala w Rudzie Śląskiej zostałem transportowany do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach na Oddział Patologii Noworodka. Po szeregu badań i kontroli lekarzy okazało się, że urodziłem się bez odruchu ssania, dlatego też cały czas jestem karmiony sondą dożołądkową. W Katowicach po konsultacji genetycznej mama dowiedziała się, że towarzyszy mi również bardzo rzadki zespół genetyczny Cornelii de Lange.

W Polsce jest bardzo mało osób z takim zespołem. Charakteryzuje się miedzy innymi karłowatością, brakiem mowy. Osoby takie też potrzebują więcej czasu na naukę różnych innych rzeczy tj.: siadanie, chodzenie oraz wiele wiele innych. W trakcie pobytu w szpitalu w Katowicach przeszedłem zakażenie układu moczowego po włączeniu antybiotyków mój stan się poprawił. Po konsultacji urologicznej wykryto u mnie spodziectwo, a także wnętrostwo. Urodziłem się też z trzema śledzionami, ale to mi w niczym nie przeszkadza. W 8 tygodniu życia dokładnie 25 września 2017r. po badaniu USG jamy brzusznej wykryto u mnie pylorostenozę, czyli wrodzone zwężenie odźwiernika przez co musiałem mieć wykonany zabieg operacyjny pyloroplastyki jeszcze w ten sam dzień. Przez cały pobyt w Szpitalu pod okiem neurologopedy cały czas uczyłem się jedzenia smoczkiem, niestety próby były nie udane, dlatego też, żeby wyjść do domu mama musiała nauczyć się zakładania mi sondy.

W końcu po trzech miesiącach pobytu w szpitalu dokładnie 6 października 2017r. wyszedłem z mamą do domu pod opieką Domowego Hospicjum dla Dzieci w Opolu. W domu spędziłem tylko dwa miesiące, ponieważ w tym czasie dostaliśmy telefon ze szpitala w Katowicach, że odbyło się zebranie kardiologów i kardiochirurgów w sprawie operacji mojego serduszka, która miała odbyć się 12 grudnia 2017r. Wszyscy byliśmy przerażeni, ale wiedzieliśmy, że muszę przez to przejść dla mojego dobra. 11 grudnia pojechaliśmy z mamą do szpitala. Tam wykonano mi oczywiście szereg badań przed operacją. 12 grudnia o godzinie 9:00 rano zostałem zabrany na blok operacyjny. Operację przeszedłem w krążeniu pozaustrojowym i głębokiej hipotermii. W serduszku miałem m.in.: ubytek międzykomorowy i zwężoną tętnice płucną. Całkowitą korekcję wady serca przeszedłem bez powikłań, natomiast przebieg pooperacyjny miałem bardzo ciężki. Byłem niewydolny krążeniowo i oddechowo. Miałem: niewydolność nerek, drenaż worka osierdziowego, prawej jamy opłucnowej i jamy otrzewnej. Nagle mój stan jeszcze bardziej się pogorszył, więc z sali pooperacyjnej na Oddziale Kardiochirurgii trafiłem na OIOM na Oddziale Anastezjologii i Intensywnej Terapii.

Byłem wentylowany mechanicznie. Krążenie było wsparte inotropowo, diureza była stymulowana lekami. Wobec braku możliwości ekstubacji: niekorzystnych warunków anatomicznych, wzmożonego napięcia mięśniowego, osłabienia odruchów kaszlu i połykania, refluksu żołądkowo - przełykowego podjęto decyzję o zabiegu tracheostomii. Walczyłem z zakażeniem bakteryjnym ( SEPSA ), po którym doszło do nagłego zatrzymania krążenia na 25 min w skutek czego doszło do niedotlenienia mózgu. W trakcie hospitalizacji zaobserwowano u mnie okresowo pojawiające się stany napadowe z rotacją gałek ocznych. Po konsultacji neurologa włączono leczenie przeciwdrgawkowe ( lek: Depakina ). W kolejnych dniach miałem próby odstąpienia od respiratora na rzecz oddechu własnego z niewielką tlenoterapią bierną, z powodzeniem. I tak po trzech miesiącach walki o moje życie w końcu zostałem wypisany do domu pod opieką Domowego Hospicjum dla Dzieci w Opolu. Aktualnie potrzebuję intensywnej rehabilitacji i wielospecjalistycznej opieki lekarzy co wiąże się z dużymi kosztami, dlatego bardzo prosiłbym o przekazywanie 1% podatku lub darowizn na Moje konto w Fundacji Serce Dziecka. Będę wdzięczny za okazaną pomoc.

  

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Krzysztofa.
 
Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272

SWIFT BIGBPLPW 
 
koniecznie z dopiskiem: ZC 8406 Krzysztof Rachalski
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
 KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8406 Krzysztof Rachalski


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider