|
|
|
Maja SzadkowskaZłożona wada serca - wspólny pień tętniczy, przerwany łuk aorty
Po dziewięciu pięknych miesiącach zdrowej (jak się wydawało) ciąży, 6 grudnia 2009r. na świat przyszła nasza córcia. Jakież było nasze szczęście gdy usłyszeliśmy, że jest zdrowa. Była śliczna i taka grzeczna. To jednak okazało się bardzo złudne. W drugiej dobie w szpitalu stwierdzono u Mai drobne szmery i przewieziono ją do Akademii Medycznej w Gdańsku na echo serduszka, celem wykluczenia wady serca. Po upływie kilku godzin zostałam poproszona przez neonatologa na korytarz i poinformowano mnie, że moja córeczka jest poważnie chora. Wtedy myśleliśmy, że cały świat nam się zawalił. Później okazało się, że to tylko początek złych wydarzeń. Mała leżała w prawdzie w szpitalu, ale bez leków i odwiedzana przez nas codziennie. Mieliśmy nadzieję, że transport do CZMP w Łodzi wszystko rozwiąże, zwłaszcza, że data wylotu zbliżała się. Lot zaplanowano na 17 grudnia, ponieważ nie zakwalifikowano naszej córci jako przypadek wymagające szybkiej interwencji. ![]() Był to okres świąteczny i panowały śnieżyce. Pogotowie lotnicze dysponowało tylko jednym samolotem, a śmigłowiec nie mógł wystartować z powodu zbyt niskiego pułapu chmur. W końcu 27 grudnia dostaliśmy wyczekiwaną wiadomość: mała leci śmigłowcem do Łodzi mamy się tam jak najszybciej zjawić. Wyjechaliśmy od razu. I tak 7 stycznia Maja miała pierwszą, ratującą życie, operację. I zaczęły się kolejne schody. Okazało się, że jest za słaba i po długim pobycie na wspomaganym oddechu, zapada jej się płuco. Po 7 odłączeniach, 2 miesiącach pobytu na OIOMie i nie kończącej się liście badań mniej lub bardziej inwazyjnych, Maja zaczęła sama oddychać. Mając 3 miesiące na nowo uczyła się jeść i wydawać z siebie głos. Równo po 3 miesiącach pobytu w Centrum (dzięki Bogu po części opłaconych przez Waszą Fundację), 27 marca wróciliśmy do domu. Do tej pory uczymy się żyć ze świadomością, że przy wielkim szczęściu, Maję będzie czekać jeszcze tylko jedna operacja, prawdopodobnie latem 2011r. Jak szczęścia nam zabraknie, to wolę nie myśleć ile jeszcze przyjdzie nam przeżyć. Cieszymy się każdą chwilą spędzoną razem, tych miesięcy pod aparaturą nie odda nam nikt. ![]() ![]() Pozdrawiamy serdecznie i niech Was Bóg błogosławi Maja, Julita i Jarosław Szadkowscy |





Maja Szadkowska


