|
|
|
Maksymilian MrozkowiakIAA + VSD + PDA, Zespół Di George`a, bradykardia
Zebrane środki przeznaczone będą na leczenie, badania, rehabilitację oraz na zapewnienie dziecku opieki w trakcie pobytów w szpitalach.
24 listopada 2008 roku urodził się duży i śliczny Maksio. O chorym serduszku dowiedzieliśmy się w ósmym miesiącu ciąży. Badania prenatalne ujawniły wyłącznie ubytek międzykomorowy. Ze względu na złe wyniki i zagrożoną ciążę synek przyszedł na świat w Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku, i tam miał przejść zabieg zamknięcia ubytku. Niestety zaraz po porodzie zaczął się nasz dramat. Maksik zaczął sinieć. W badaniu echo serca kardiolog zdiagnozował przerwany łuk aorty oraz przeciek międzykomorowy i międzyprzedsionkowy. Przewieziono synka do Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie tydzień oczekiwał na przyjęcie do ICZMP w Łodzi. W tym czasie lekarz prowadzący zasugerował zrobienie badań genetycznych, podejrzewając Zespół Di George`a. Stwierdzono u Maksa hipokalcemię, brak gruczołu grasicy, powiększoną wątrobę i przerost nadnerczy. Podejrzewano również mucowiscydozę, którą udało się wykluczyć. Badania genetyczne potwierdziły zespół mikrodelecji 22q11.2. Maksik z dnia na dzień tracił siły. Z niecierpliwością czekaliśmy na wylot do Łodzi. Po tygodniu pobytu w ICZMP wykonano cewnikowanie serduszka, po którym synek nie mógł się pozbierać i był tlenozależny. Na salę operacyjną trafił 16 grudnia 2008 roku w bardzo złym stanie. Po operacji profesor Moll powiedział nam, że starał się zrobić jak najwięcej, ale nie zdążył zrobić wszystkiego. Po zabiegu było pierwsze załamanie i konieczne było przetoczenie krwi. Maksik przez dwa tygodnie nie był w stanie podjąć samodzielnego oddechu. Parokrotnie wprowadzany był w śpiączkę farmakologiczną żeby nie obciążać serduszka.
Tętno wahało się między 40 a 160 uderzeń na minutę, i każda próba zmniejszenia dawki leków reanimacyjnych kończyła się bardzo źle. Po ponad miesiącu malutkimi kroczkami dotarliśmy na oddział kardiochirurgii. Tam Maks uczył się jeść, oddychać i następowały kolejne konsultacje specjalistów. Stwierdzono między innymi spastyczny niedowład kończyn. W czerwcu 2010 roku miała się odbyć druga operacja, jednak wyniki badań były zbyt złe. Stwierdzono bradykardię i wykryto kolejną wadę serduszka (zwężenie LVOT i zastawki aortalnej). Lekarze z ICZMP w Łodzi postanowili czekać z następnym zabiegiem. Zabieg jest konieczny jednak jest większym zagrożeniem dla życia Maksa niż stan obecny. W październiku na wizycie kontrolnej w Akademii Medycznej w Gdańsku zapaść ma decyzja o wszczepieniu rozrusznika.
Maksik jest bardzo pogodnym dzieckiem. Dzisiaj, dzięki wczesnej i ciężkiej pracy, rehabilitacji i hipoterapii Maksik biega i rozwojem fizycznym nie wiele odstaje od rówieśników. Potrzebuje jednak stałego wsparcia terapeutów i ciągłej opieki logopedy, psychologa i lekarzy. Ze względu na swoją obniżoną odporność często ćwiczymy w warunkach domowych, co jest kosztowne. Dzięki wsparciu fundacji i państwa możemy pracować nad lepszym samopoczuciem, zdrowiem i samodzielnością Maksa, i cieszyć się naszymi maleńkimi sukcesami.
Możecie nam pomóc wpłacając 1% z podatku na konto fundacji ze wskazaniem dla Maksymiliana.
DZIĘKUJEMY.
![]() ![]() Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Maksymiliana.
Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa Nr konta na wpłaty złotowe PL 57 1160 2202 0000 0002 0905 3111, Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272, SWIFT BIGBPLPW koniecznie z dopiskiem: Maksymilian Mrozkowiak
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT, w którym należy podać:
KRS 0000266644 a w polu informacji dodatkowych: Maksymilian Mrozkowiak
|

.gif)



Maksymilian Mrozkowiak

