|
|
|
Szymon Małkiewiczwada złożona
Dwunapływowa wspólna komora z hipoplazją tylnej zastawki przedsionkowo-komorowej, L-TGA, blok III st.
Szymon urodził się z sercem o dwunapływowej wspólnej komorze, hipoplazją tylnej zastawki przedsionkowo-komorowej, L-transpozycyjnym ustawieniem naczyń, a także blokiem serca III stopnia. Wadę rozpoznano dopiero w szóstym tygodniu życia. Już podczas pierwszego cewnikowania nastąpiło zatrzymanie serca. Szymuś dość długo leżał wtedy na Oddziale Intensywnej Terapii. Gdy miał pięć miesięcy konieczna była pierwsza operacja – banding tętnicy płucnej. Kolejny zabieg – dwukierunkowy Glenn, poprzedzony cewnikowaniem serca, został wykonany w listopadzie 2009 roku. Dodatkowo wszczepiono wówczas rozrusznik. Niestety, nastąpiły wtedy bardzo poważne komplikacje i już w drugiej dobie Szymon musiał być ponownie operowany. Bardzo długo w stanie ciężkim przebywał na OPOP – ie, OITP, a następnie na Oddziale Kardiochirurgii. W czasie jednej z operacji doszło do prawostronnego udaru niedokrwiennego, nastąpił niedowład lewej strony ciała. Nasz syn nie był w stanie samodzielnie się ruszyć. Wszystko dodatkowo komplikowały duże odleżyny w okolicy potylicy oraz infekcja górnych dróg oddechowych. Po kilku dniach od wyjścia z ICZMP, Szymon musiał być ponownie hospitalizowany, okazało się że przy odleżynach nastąpił stan zapalny, konieczne było usunięcie martwicy oraz ciągłe zmiany opatrunków. Niestety, po wyjściu z Oddział Chirurgii Dziecięcej bardzo szybko ponownie musiał być przyjęty na Oddział Kardiologii. W związku z utrzymującym się zastojem żylnym w zakresie głowy, szyi i ramion, konieczne było cewnikowanie serca i plastyka zespolenia. Szymon zniósł to bardzo dobrze, jednak w kolejnych dniach rozwinęła się infekcja górnych dróg oddechowych, która spowodowała u niego napad częstoskurczu i wstrząs kardiogenny. Jego stan lekarze określali jako skrajnie ciężki, długo nie mógł sam oddychać, narządy wewnętrzne zrobiły się niewydolne, był dializowany, pojawiły się kolejne odleżyny, żółtaczka. Nasz syn był jednak bardzo dzielny. Udało mu się pokonać wszystkie te przeciwności. Leczenie i rehabilitacja przyniosły efekty. Po kilku miesiącach pobytu w szpitalu, mogliśmy wrócić do domu. Szymon w dalszym ciągu jest rehabilitowany ( lewa strona jest nadal słabsza), konieczna jest opieka psychologa i logopedy, cały czas musi otrzymywać bardzo dużo leków oraz specjalne preparaty żywieniowe. Mamy jednak nadzieję, że nasze dziecko będzie mogło w miarę możliwości normalnie żyć. W najbliższych miesiącach czeka nas kolejna planowana operacja.
Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na leki, preparaty żywieniowe, dojazdy do szpitala, noclegi. |

.gif)



Szymon Małkiewicz
Kolejny zabieg – dwukierunkowy Glenn, poprzedzony cewnikowaniem serca, został wykonany w listopadzie 2009 roku. Dodatkowo wszczepiono wówczas rozrusznik. Niestety, nastąpiły wtedy bardzo poważne komplikacje i już w drugiej dobie Szymon musiał być ponownie operowany. Bardzo długo w stanie ciężkim przebywał na OPOP – ie, OITP, a następnie na Oddziale Kardiochirurgii. W czasie jednej z operacji doszło do prawostronnego udaru niedokrwiennego, nastąpił niedowład lewej strony ciała. Nasz syn nie był w stanie samodzielnie się ruszyć. Wszystko dodatkowo komplikowały duże odleżyny w okolicy potylicy oraz infekcja górnych dróg oddechowych. Po kilku dniach od wyjścia z ICZMP, Szymon musiał być ponownie hospitalizowany, okazało się że przy odleżynach nastąpił stan zapalny, konieczne było usunięcie martwicy oraz ciągłe zmiany opatrunków. Niestety, po wyjściu z Oddział Chirurgii Dziecięcej bardzo szybko ponownie musiał być przyjęty na Oddział Kardiologii. W związku z utrzymującym się zastojem żylnym w zakresie głowy, szyi i ramion, konieczne było cewnikowanie serca i plastyka zespolenia. Szymon zniósł to bardzo dobrze, jednak w kolejnych dniach rozwinęła się infekcja górnych dróg oddechowych, która spowodowała u niego napad częstoskurczu i wstrząs kardiogenny. Jego stan lekarze określali jako skrajnie ciężki, długo nie mógł sam oddychać, narządy wewnętrzne zrobiły się niewydolne, był dializowany, pojawiły się kolejne odleżyny, żółtaczka. Nasz syn był jednak bardzo dzielny. Udało mu się pokonać wszystkie te przeciwności. Leczenie i rehabilitacja przyniosły efekty. Po kilku miesiącach pobytu w szpitalu, mogliśmy wrócić do domu.