Królicka Wiktoria

Wiktoria KrólickaWada złożona.

 

 

Wiktoria w dniu 5.03.2015 przyszła na świat - Wiktoria oraz jej siostra bliźniaczka. Był to cudowny dzień, niestety wiedziałam, że Wiktoria jest bardzo ciężko chora z powodu swojego serduszka. Od razu została zabrana na intensywną terapię w szpitalu w Ujastku. Następnego dnia została przewieziona do Prokocimia, ja zostałam w szpitalu. Dwa dni po przeniesieniu Wiktorii do szpitala wypisałam się na żądanie,  ponieważ musiałam wrócić do domu, w związku z trudną sytuacją rodzinną. Moja droga córka także została w szpitalu w Ujastku. Byłam rozdarta ale wiedziałam, że dziewczynki są w dobrych rękach tam nie miały awantur i miały opiekę.

W dniu 13.03.2015 Wiktoria miała operacje, niestety nie było mnie wtedy w szpitalu ponieważ obawiałam się co może moja Matka zrobić mi w pokoju pod moją nieobecność. Ten  dzień był trudy,  wydawało się że czas stoi w miejscu czekałam na godzinę 14 żeby zadzwonić do szpitala i dowiedzieć się czy operacja się udała. Zadzwoniłam po godzinie 14 do szpitala usłyszałam, że operacja się udała. Dojechałam do szpitala i zobaczyłam moją malutką Wiktorię całą oplątaną kablami. Niestety musiałam wracać do domu wiedząc, że Wiktoria jest w szpitalu wiedziałam że jej tam nikt krzywdy nie zrobi. W dniu 16.04.2015 Wiktoria trafiła na oddział kardiologiczny z intensywnej terapii. Starałam się tam dzwonić i kilka razy tam byłam chwilkę, ponieważ ciągle martwiłam się co się w domu dzieje. W dniu 6.05.2015 Wiktoria została przywieziona do szpitala w Żywych, starałam się być przy niej cały dzień. Po  paru dniach wpisali Wiktorię do domu, był to cudowny dzień w końcu wszyscy byliśmy razem, czekaliśmy na kolejną operacje, jeździliśmy na konsultacje i z przerażeniem czekaliśmy na termin operacji. We wrześniu 2015 Wiktoria miała pojechać na kolejną operacje i znowu nie mogłam być z nią z obawy o bezpieczeństwo pozostałych dzieci. W dniu 9.09.2015 zawiozłam Wiktorię na oddział. Operacja Wiktorii odbyła się 8.10.2015 - wyglądało to podobnie jak przy pierwszej operacji zadzwoniłam w tym dniu po godzinie 14 i zapytałam usłyszałam, że wszystko się udało. Byłam na intensywnej terapii kilka razy, na chwile, żeby Wiktoria wiedziała, że na nią czekamy. W międzyczasie miałam rozmowę z panią prezes Tbs,  żeby zapytać się co się jeszcze musi wydarzyć żeby dostać mieszkanie, otrzymałam obietnicę, że otrzymam mieszkanie. Wiktoria została przywieziona ponownie do szpitala w Żywcu 6.11.2015,  gdzie była tylko dwa dni i wróciła do domu.  Byliśmy  znowu w komplecie i czekaliśmy na obietnice pani prezes, której dotrzymał – w dniu 13 listopada dostaliśmy mieszkanie -  wtedy wiedziałam, że moje dzieci w końcu są bezpieczne. W styczniu 13.01.2016 e pojechaliśmy na konsultacje Wiktorii,  źle zniosła podróż i okazało się, że ma płyny w płucach i została przyjęta na oddział. W szpitalu byliśmy niecały miesiąc do 9.02.2016. Byłam szczęśliwa, że w końcu mogę być z córką. Cały czas Wiktoria jest bardzo dzielna bo miała założony dren do odciągania płynów i tak jak już pisałam byliśmy tam około miesiąca zostaliśmy wpisani do domu. Potem były konsultacje w Krakowie, aż została przyjęta na oddział,  w celu zrobienia cewnikowania w listopadzie 2016 ale się nie odbyło ponieważ Wiktoria się przeziębiła. Wróciliśmy do domu potem było dobrze i czekaliśmy na kolejny termin cewnikowania więc znowu pojechaliśmy na oddział w dniu 7.03.2017 - cewnikowanie odbyło się, wtedy pierwszy raz odprowadzałam Wiktorie na zabieg,  po paru godzinach dowiedziałam się, że się udało. Po godzinie przywieźli Wiki na oddział i mogłam być przy niej. Jak zobaczyłam jak jest opuchnięta - serce mi stanęło. Prosiłam lekarzy, żeby Wiktoria spała i cały dzień i noc prawie przespała następnego dnia było dużo lepiej. Wiki mogła jeść,  chodzić, bawić się - byłam bardzo szczęśliwa.  Jej wyniki się poprawiły, w dniu 10.03.2017 zostaliśmy wypisane do domu. Jeździliśmy na kontrolę aż w dniu 16.04.2018 Wiktoria zaczęła strasznie płakać, była niespokojna, wymiotowała - zadzwoniłam po karetkę  - trafiłyśmy do szpitala w Żywych. Byłam  bardzo przerażona ponieważ bałam się, że nie dojedziemy do szpitala, że już za późno. Na szczęście w Żywcu szybko zareagowali i podali leki a potem przewieziono nas do szpitala w Bielsku Białej. Wiktoria trafiła na intensywną terapię i była tam do następnego dnia a następnie przenieśli ja na zwykły oddział pediatryczny,  byliśmy tam parę dni do 20.04.2018r. Zrobiliśmy  potem Eko mózgu okazał o się, że Wiktoria ma lekki stopień epilepsji. Od tamtego czasu Wiktoria nie miała ataku  padaczki. Wiktoria na chwilę obecną  ma dobre wyniki zdrowia oraz jest pogodnym dzieckiem stara się dorównać kroku swojej siostrze.

 

   Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Wiktorii.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa
 
Nr konta na wpłaty złotowe PL

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272

SWIFT BIGBPLPW
 
koniecznie z dopiskiem: ZC 8552 Wiktoria Królicka
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8552 Wiktoria Królicka