Antoszczyk Krzysztof

Krzysztof AntoszczykHLHS
 
 
 
 
Krzyś urodził się 12.10.2014 r. w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi z wrodzoną wadą serca pod postacią hipoplazji (niedorozwoju) lewej części serca (HLHS) w 38 tygodniu ciąży z masą ciała 2510 kg. Krzyś jest cudownym, wesołym i kochającym dzieckiem.

Bardzo ucieszyliśmy się, gdy okazało się, że jestem w ciąży. Ale, gdy w 30 tygodniu ciąży, podczas kolejnego rutynowego badania USG, usłyszeliśmy, że nasze maleństwo ma ciężką wadę serduszka to był dla nas cios. Nie wiedzieliśmy, co będzie z naszym synkiem jak się urodzi. Bardzo długo zastanawialiśmy się, co mogło być przyczyną powstania tej ciężkiej wady serca u naszego maluszka. Jedyna myśl, która nam przyszła do głowy to taka, że w 8 tygodniu ciąży miałam usuwany wyrostek, który się rozlał (gdyż lekarze za późno zdiagnozowali co mi jest). Ponieważ bardzo źle się czułam, bolał mnie brzuch, nie mogłam nic jeść i pić bo od razu wymiotowałam pojechaliśmy do szpitala na Oddział Ginekologiczno-Położniczy. Wtedy myśleliśmy, że coś złego dzieje się z naszym synkiem. Tam dostałam kroplówkę i poczułam się troszkę lepiej. Niestety na drugi dzień (to była sobota wieczorem)  czułam się bardzo źle. Zaczął mnie bardzo boleć brzuch, nie mogłam leżeć ani chodzić. Zrobiono mi USG, lecz nic nie stwierdzono. A ja czułam się coraz gorzej, więc zrobiono mi RTG brzucha (chodź lekarze wiedzieli, że jestem w ciąży). No i ...… okazało się, że to wyrostek. Zaraz zabrali mnie salę operacyjną, aby wyciąć wyrostek. Bardzo się bałam o nasze maleństwo. Na szczęście z ciążą było wszystko w porządku ?. Chirurg, który mnie operował powiedział, że często zdarza się, że w ciąży wycina się wyrostek. Po tygodniu wyszłam do domu, dostałam antybiotyk. Niestety kilka dni po wyjściu ze szpitala naszła ropa i rana nie chciała się goić. Więc może to wszystko (antybiotyk, RTG brzucha, narkoza, rana, która nie chciała się goić bo była ropa) mogło być przyczyną powstania wady serca u naszego synka (lecz większość lekarzy, których pytaliśmy nie potwierdza naszych przypuszczeń co do powstania tej wady serca). 
Lekarz, który wykrył tą wadę serca, od razu skierował nas do Zakładu Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych w ICZMP w Łodzi na badanie USG serca płodu. Tam niestety potwierdzono, że nasz synek ma ciężką wadę serca - HLHS. Do końca ciąży byłam pod opieką ICZMP w Łodzi i tam miałam również rodzić.
W niedzielę 12.10.2014 r. o godzina 7:15 urodził się nasz synek. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że jest już razem z nami, lecz również bardzo przerażeni co dalej będzie z naszym maleństwem.         
Zaraz po porodzie Krzyś został przyjęty do Kliniki Neonatologii ICZMP w Łodzi, tam podłączono mu lek Prostin, który zapobiega zamknięciu się przewodu Bottala. W Klinice Neonatologii Krzyś przebywał tylko kilka dni. W trakcie pobytu w Klinice miał robione usg serca. Po tym badaniu lekarze stwierdzili, że Krzyś ma niewielką szanse na to, aby lewa komora serca zaczęła pracować (czyli ma szanse na serce dwukomorowe). Ucieszyliśmy się, że może obejdzie się bez operacji, że wystarczy tylko zabieg balonikowania. 
W związku z tym, że Krzyś jest tak chory (i nie wiedzieliśmy, co dalej będzie z nim, czy da sobie rade)  poprosiliśmy księdza z ICZMP w Łodzi, aby ochrzcił naszego maluszka. Chrzest odbył się 15.10.2014 r., byliśmy tylko my i chrzestni.

W dniu 16.10.2014 r. Krzyś przeszedł zabieg balonikowania. Niestety zabieg ten nie pomógł naszemu synkowi, lewa połowa serduszka nie zaczęła jednak pracować i Krzysia czekała trzy-etapowa operacja serca, bez której nasz maluszek by nie przeżył. Krzyś pierwsze siedem tygodni swojego życia spędził w szpitalu ICZMP w Łodzi. Przez 5 tygodni przebywał w Klinice Kardiochirurgii na Pododdziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Pediatrycznej. Był tam konsultowany kardiologicznie i kardiochirurgicznie. U Krzysia podjęto decyzje o leczeniu hybrydowym. Zmodyfikowano mu leki. W jamach opłucnych pojawił się płyn. Krzyś był dwukrotnie nakłuwany by ściągnąć te płyny.
Po kolejnych konsultacjach nasz maluszek został wstępnie zakwalifikowany do bandingu tętnic płucnych. U Krzysia narastały objawy niewydolności krążenia - tachykardia. Dlatego ponownie był konsultowany kardiologicznie i kardiochirurgicznie. Został zakwalifikowany do zabiegu Rashkinda (do serca wprowadza się poprzez żyłę udową, pępowinową lub szyjną sonde z balonikiem, która przechodząc z prawego do lewego przedsionka przebija przegrodę międzyprzedsionkową)  i do cewnikowania serca. W dniu 20.10.2014 r. wykonano cewnikowanie serca lecz odstąpiono od zabiegu Rashkinda. Krzyś 21.10.2014 r. przeszedł operację paliatywną - przewężenie obu gałęzi płucnych. Zabieg był wykonany w znieczuleniu ogólnym. Natomiast w dniu 22.10.2014 r. wykonano ponownie cewnikowanie serca i zabieg Rashkinda. Przez kolejne dni kontynuowano wielokierunkowe leczenie obejmujące wentylację sztuczną, leki krążeniowe. 
W dniu 14.10.2014 r. Krzysiowi implantowano stent do PDA i ASD i odstawiono wlew Prostinu. Jego stan z każdym dniem poprawiał się i 17.11.2014 r. Krzyś został przekazany do Kliniki Kardiochirurgii, gdzie pomału nabierał sił. Z każdym dniem coraz więcej zjadał. W dniu 05.12.2014 r. po dwóch tygodniach spędzonych w Klinice Kardiochirurgii został wypisany do domu. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że możemy nareszcie zabrać naszego maluszka do domu, ale również pełni obaw o niego, o to, czy sobie poradzimy, gdyż Krzyś jest naszym pierwszym dzieckiem i tak bardzo chorym.
Pierwsze święta Bożego Narodzenia Krzyś spędził razem z nami w domu. Na początku stycznia miał wyznaczoną wizytę w Poradni Kardiologicznej w ICZMP w Łodzi, gdzie został ponownie skierowany do Kliniki Kardiologii z objawami niewydolności serca.
W Klinice Kardiologii spędził 3 miesiące od 12.01.2015 do 03.03.2015 r., był konsultowany przez kardiologów i kardiochirurgów. W dniu 15.01.2015 r. miał ponownie zrobione cewnikowanie serca. Krzyś większość posiłków przyjmował niestety przez sondę do żołądkową. Gdy skończył cztery miesiące zaczęliśmy pomału wprowadzać kaszki.
Podczas pobytu w Klinice zostały wykryte dwie bakterie: Klebsiella Pneumoniae i Gronkowiec Złocisty, więc podano mu antybiotyk. Po kilku dniach zrobiono ponownie badanie i okazało się, że Klebsiella nie zniknęła. Podano Krzysiowi silniejszy antybiotyk, lecz po kolejnych badaniach okazało się, że i ten antybiotyk również nie zadziałał, więc podano mu kolejny, jeszcze silniejszy antybiotyk. Krzyś praktycznie codziennie był kłuty (miał zmienianą drogę obwodową), gdyż po tylu lekach podawanych drogą dożylną miał tak cienkie żyły, że wytrzymywały dobę najwyżej dwie. Po kolejnej prezentacji kardiologicznej i kardiochirurgicznej z powodu narastania niewydolności serca Krzyś został zakwalifikowany do leczenia operacyjnego.
W dniu 03.03.2015 r. została wykonana operacja typu jednokierunkowy Glenn, lecz ze względu na ciężki stan i niewydolność krążenia nie wykonano rekonstrukcji łuku aorty. Krzysiowi ze względu na wysokie wartości ciśnienia płucnego do leczenia dołączono sildenafil. 
W dniu 09.03.2015 r. Krzyś w stanie stabilnym został przekazany do Kliniki Kardiochirurgii. Po kilku dniach pobytu w Klinice Kardiochirurgii stan Krzysia pogarszał się, zaczął puchnąć. Pojawiły się obrzęki, napięte ciemię, duszność, wysiłek oddechowy, wciąganie międzyżebrzy i sinica. Krzyś wymagał nakłucia obu jam opłucnowych, przetoczenia krwi i intensyfikacji leczenia diuretycznego. Po zabiegu nakłucia jam opłucnowych nastąpiło krwawienie do prawej jamy opłucnowej. Stan Krzysia był bardzo ciężki, przestał samodzielnie oddychać, lekarz dyżurny reanimował go, natychmiast wezwano anestezjologów, zaintubowano Krzysia i przewieziono na Oddział Intensywnej Terapii, tam wykonano badanie i okazało się, że trzeba natychmiast operować.  W Klinice Kardiochirurgii był wtedy tylko lekarz dyżurujący, gdyż była to sobota popołudniu, dlatego wezwano jeszcze dwóch kardiochirurgów i Pana Profesora, aby przeprowadzić operację. Byliśmy bardzo przerażeni tym, co się stało. Z niecierpliwością czekaliśmy, aż skończy się operacja i dowiemy się w jakim stanie jest Krzyś.
W prawej jamie opłucnowej pojawiły się skrzepy i 19.03.2015 r. podjęto decyzję o ponownej operacji i usunięciu dużej ilości skrzepów. W kolejnych dniach stan Krzysia nadal był ciężki. Poprosiliśmy Ojca Mariusza, aby udzielił naszemu maluszkowi Sakramentu Namaszczenia Chorych. Po kilku dniach wraz z poprawą jego stanu podjęto próbę rozintubowania. Przez dwie doby zastosowano wspomaganie oddechu w trybie n-CPAP, a w następnych dniach Krzyś zaczął samodzielnie oddychać. Już myśleliśmy, że najgorsze ma za sobą. Niestety kilka dni później nastąpiły drgawki z zaburzeniami oddychania, które ustąpiły po podaniu Krzysiowi relanium. Następnie wykonano USG przezciemiączkowe. Okazało się, że Krzyś ma poszerzony układ komorowy, był konsultowany neurochirurgicznie, na szczęście okazało się, że nie ma wskazań do leczenia chirurgicznego.
W kolejnych dniach pobytu na Oddziale Pooperacyjnym u Krzysia wystąpiły cechy infekcji. W posiewie z moczu i rurki intubacyjnej wykryto bakterie Klebsiella ESBL. Miał również zapalenie płuc. Zmodyfikowano Krzysiowi antybiotykoterapie. W kolejnych dniach pomału stan Krzysia zaczął się poprawiać, był wydolny oddechowo i krążeniowo. W dniu 31.03.2015 r. Krzyś został przekazany do Kliniki Kardiochirurgii. Na początku pobytu w Klinice miał dużą ilość wydzieliny w oskrzelach. Przez pierwsze kilka dni był karmiony sondą dożołądkową, a po kilku następnych dniach coraz więcej zaczął przyjmować doustnie. Jego stan poprawiał się z każdym dniem, dalszy okres pobytu w Klinice przebiegał bez powikłań. W kontrolnym badaniu echokardiograficznym wszystko było w porządku, stwierdzono swobodny przepływ przez zespolenie Glenna. W dniu 15.04.2015 r. został wypisany do domu.
Lekarz prowadzący z Kliniki Kardiochirurgi skierował Krzysia do hospicjum domowego Gajusz. W hospicjum Krzyś był pod opieką lekarza i pielęgniarek, które przyjeżdżały do nas do domu dwa razy w tygodniu. Również kilka razy w miesiącu przyjeżdżał rehabilitant z fundacji, który ćwiczył z Krzysiem oraz pokazywał nam ćwiczenia, które codziennie razem wykonywaliśmy. Pierwsze pół roku życia, które Krzyś spędził w szpitalu, kolejne narkozy i operacje odcisnęły duże piętno na rozwoju psychoruchowym Krzysia, był bardzo słaby fizycznie, dlatego tak ważna była rehabilitacja. Krzyś nie miał siły podnieść główkę (leżąc na brzuszku), przewrócić się na boczek lub brzuszek, praktycznie leżał tylko na plecach. 
Krzyś przyjmował leki moczopędne i krążeniowe. Prowadziliśmy również bilans płynów (zapisywaliśmy to, co zjadł i wypił oraz to, co wydalił - ważyliśmy pampersy)
Z fundacji wypożyczyliśmy również koncentrator tlenu, pulsoksymetr i inhalator. Codziennie mierzyliśmy saturacje.
W hospicjum mieliśmy także wsparcie psychologa.

Krzyś pomału nabierał sił. W maju pojechaliśmy do Poradni Kardiologicznej do ICZMP. Byliśmy pełni obaw, co powie nam Pani Profesor Moll. Na szczęście okazało się, że wszystko jest w porządku, wtedy odetchnęliśmy z ulgą. Krzyś nadal miał przyjmować leki, które miał do tej pory, mieliśmy także zapisać się w wakacje do Kliniki Kardiologii na badania kontrolne. Cały czas byliśmy pod opieką Poradni  Neurochirurgicznej. Co miesiąc jeździmy na kontrole, na szczęście wyniki badań były w porządku (układ komorowy nie poszerzał się). W dniu 04.08.2015 r. Krzyś został przyjęty do Kliniki Kardiologii celem kompleksowej oceny układu krążenia. W badaniu echokardiograficznym wszystko było w porządku. W Klinice spędziliśmy tydzień i 10.08.2015 r. wyszliśmy do domu. Na kolejną wizytę w Paradni Kardiologicznej mieliśmy zapisać się za dwa miesiące. Niestety w niedługim czasie po wyjściu ze szpitala u Krzysia pojawiły się obrzęki powiek i stóp (gdy rano wstał był opuchnięty). Krzyś także słabo przybierał na wadze. Lekarz z hospicjum skonsultował się z kardiologami i skierowali nas ponownie do szpitala do Kliniki Pediatrii, Immunologii i Nefrologii w ICZMP w Łodzi. Krzyś przebywał tam od 30.09.2015 do 15.10.2015r. Nasz maluszek swoje pierwsze urodziny spędził w szpitalu. Po wykonaniu badań laboratoryjnych okazało się, że Krzyś ma podwyższony hematokryt i stężenie hemoglobiny, obniżone stężenie żelaza, natomiast parametry wydolności wątroby i nerek oraz stężenie hormonów tarczycy były na szczęście prawidłowe.
Po konsultacji kardiologicznej zmodyfikowano leczenie i obrzęki ustąpiły, zmniejszyła się duszność i poprawiła się saturacja krwi. Był także konsultowany przez neurochirurga (ze względu na poszerzenie układu komorowego), na szczęście wszystko było w porządku. Ze względu na niską masę ciała spowodowaną ciężką wadą serca, założono Krzysiowi sondę, przez którą był karmiony nocą preparatem Infatrini Peptisorb. W dniu 07.10.2015 r. założono Krzysiowi długoterminową sondę dożołądkową-Flocare Nutricia nr 6, z którą wypisano nas do domu w dniu 15.10.2015r. Krzyś mając roczek dopiero zaczął samodzielnie siedzieć (gdy go posadziliśmy utrzymywał równowagę i się nie przewracał). W domu nadal intensywnie się rehabilitowaliśmy. Nadal był pod opieką hospicjum domowego Gajusz i w Poradni Neurochirurgicznej. Na 27.10.2015r. mieliśmy wyznaczoną kolejna wizytę w Poradni Kardiologicznej. 
Krzyś spędził w domu niecały miesiąc. W dniu 10.11.2015 r. ponownie trafił do Kliniki Kardiologii w celu kompleksowej oceny układu krążenia i cewnikowania serca.
Po konsultacji kardiologicznej i kardiochirurgicznej zakwalifikowano Krzysia do cewnikowania serca. W dniu 16.11.2015 r. wykonano cewnikowanie serca.  Wyniki badań zostały ponownie omówione na spotkaniu kardiologiczno-kardiochirurgicznym i Krzyś został zakwalifikowany do leczenia operacyjnego. Do operacji przebywaliśmy cały czas w Klinice Kardiologii. Była to już 5 operacja Krzysia.
W dniu 10.12.2015 r. odbyła się kolejna operacja, podczas której połączono pień płucny z łukiem aorty, połączono lewą tętnice płucną z zespoleniem Glenna oraz wycięto przegrodę międzyprzedsionkową (dokończono I i II etap). Po operacji Krzysia przeniesiono do Oddziału Pooperacyjnego. W następnej dobie został rozintubowany. Po czterech dniach spędzonych na Oddziale Pooperacyjnym Krzyś w dniu 14.12.2015 r. został przeniesiony do Kliniki Kardiochirurgicznej. Bardzo się cieszyliśmy, że po operacji stan Krzysia tak szybko był na tyle stabilny, że mógł być przekazany do Kliniki Kardiochirurgii, ale także byliśmy pełni obaw o niego, gdyż do tej pory miał cały czas pod górkę, balansował na granicy życia i śmierci. Z każdym dniem spędzonym w Klinice Krzyś nabierał sił. Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędziliśmy razem w szpitalu (ale to nieważne, najważniejsze było, że Krzyś czuje się coraz lepiej). W dniu 04.01.2016 r. Krzyś został wypisany do domu.
Nasz maluszek przeszedł już dwa etapy rekonstrukcji serduszka, ale czeka go jeszcze trzeci etap, lecz to dopiero za jakiś czas (najlepiej jak będzie miał tak 3 - 4 lata), na razie może trochę odetchnąć, nabrać sił, przybrać na wadze. W lutym miał wyznaczoną wizytę w Poradni Kardiologicznej u pani Profesor Moll.  Krzyś musi przyjmować nowy lek - warfin, w związku z czym musimy mierzyć raz w tygodniu poziom INR (czyli wskaźnik krzepliwości krwi). To oznacza, że nasz maluszek musi być co tydzień kłuty, aby zmierzyć poziom INR. Dla Krzysia jest to ogromny stres, gdyż jak tylko wchodzi do gabinetu, gdzie jest pobierana krew i  widzi jak pielęgniarka zakłada rękawiczki od razu wie co go czeka i okropnie płacze. Na szczęście specjalnie dla Krzysia fundacja Gajusz, do której znowu jesteśmy przyjęci, zakupiła urządzenie do pomiaru INR (poziom INR mierzy się z palca, a nie z żyły i pomiar można zrobić w domu).

W dniu 16.02.2016 r. jedziemy na kolejną wyznaczoną wizytę do Poradni Kardiologicznej do pani Profesor Moll. W badaniu echo na szczęście wszystko jest w porządku. Mamy jednak zapisać się za miesiąc do Kliniki Kardiologii na szczegółowe badania. W dniu 17.03.2016 r. zostaliśmy ponownie przyjęci do Kliniki Kardiologii celem kompleksowej oceny układu krążenia.
Krzyś od ostatniej operacji, czyli od grudnia, przybrał na wadze kilogram (choć nadal ma duży niedobór masy ciała). W badaniu echokardiograficznym i EKG było wszystko w porządku, także w badaniu USG przezciemiączkowym było wszystko dobrze. Zmodyfikowano Krzysiowi dawki leków i dołączono żelazo i witaminy krwiotwórcze i 22.03.2016 r. wyszliśmy do domu.
Do Poradni Kariologicznej mieliśmy się zapisać tak za 3 - 4 miesiące, a do Poradni Neurochirurgicznej za miesiąc.

W lipcu mieliśmy wyznaczoną wizytę w Poradni Kardiologicznej. Wszystko było w porządku. Do Kliniki Kariologicznej mieliśmy zgłosić się w listopadzie na badania. Krzyś swoje drugie urodzinki spędził w domu. Dopiero zaczynał pomału samodzielnie stawiać swoje pierwszy kroki, nie było łatwo, było dużo upadków (do tyłu na główkę, albo do przodu na twarz), ale pomału coraz pewniej Krzyś stawiał kroki. W dniu 28.11.2016 r. ponownie jesteśmy przyjęci do Kliniki Kardiologii na dokładne badania. W badaniach wszystko jest w porządku i w dniu 02.12.2016 r. wychodzimy do domu. Krzysiowi zmodyfikowano leki: odstawiono hydrochlorotiazyd, sildenafil i warfin a dołączono acesan. Nadal prowadziliśmy bilans płynów. Ze względu na dość dobry stan Krzysia oraz dużą ilości bardzo chorym  dzieci oczekujących przyjęcia do hospicjum domowym zostaliśmy wypisani z fundacji Gajusz. Do Poradni Kardiologicznej byliśmy zapisani 03.01.2017 r. Wszystko było w porządku. Do Kliniki Kardiologicznej mieliśmy ponownie się zapisać w lipcu.

W marcu 2017 r. urodził się nasz drugi syn-Mateuszek (na szczęście z serduszkiem jest wszystko w porządku, ale ………. lewa nerka nie pracuje - ma wielotorbielowatość nerki lewej - na razie jesteśmy pod kontrolą Poradni Urologicznej i Nefrologicznej. Na szczęście na razie nie potrzebuje interwencji chirurgicznej, czyli usunięcia lewej nerki). Gdy przyszliśmy z Mateuszkiem do domu Krzyś bardzo, się ucieszył, że ma braciszka, od razu zaczął się do niego przytulać, głaskać po rączce i całować. W dniu 03.07.2017 r. jesteśmy przyjęci do Kliniki Kardiologicznej w celu oceny układu krążenia i cewnikowania serca. W dniu 06.07.2017 r. Krzyś miał wykonany zabieg cewnikowania serca (wszystko jest w porządku). Wszystkie wyniki Krzysia były omówione na spotkaniu kardiologiczno-kardiochirurgicznym. Zostaliśmy także poinformowali, że to już pora na kolejny III etap operacji - Fontana. Krzyś miał być prezentowany Panu Profesorowi w celu zakwalifikowania do operacji. W dniu 10.07.2017 r. Krzyś został wypisany do domu. Ponowna kontrola w Poradni Kardiologicznej była tak za 3-4 miesiące. W grudniu pojechaliśmy do Poradni Kardiologicznej - w badaniu wszystko było w porządku. W lipcu mieliśmy zapisać się do Kliniki Kardiologii.

W dniu 02.04.2018 r. Krzyś ponownie trafia do szpitala ICZMP w Łodzi do Kliniki Pediatrii, Immunologii i Nefrologii z powodu infekcji górnych dróg oddechowych i wysokiej gorączki oraz podejrzeniem zapalenia płuc. Krzyś jest również konsultowany kardiologicznie. Podano mu dożylnie antybiotyk. Po tygodniu spędzonym w Klinice, w dniu 09.04.2018 r. Krzyś został wypisany do domu. W dniu 03.07.2018 r. mieliśmy zgłosić się do Kliniki Kardiologii celem badań kontrolnych. Przyjęcie do Kliniki zostało jednak odwołane  z powodu braku miejsc w Klinice Kardiologii. Mamy kontaktować się telefonicznie z Kliniką celem ustalenia nowego terminu przyjęcia. Na początku sierpnia dostaliśmy telefon, że Krzyś ma się zgłosić w dniu 09.08.2018 r. do Kliniki Kardiologii celem badań. W badaniu echokardiograficznym i EKG wszystko jest w porządku. Krzyś na posiedzeniu kardiologiczno-kardiochirurgicznym został zakwalifikowany do operacji Fontany. Mieliśmy ponownie być przyjęci do Kliniki Kardiologii w dniu 18.09.2018 r., ale niestety Krzyś przeziębił się i przyjęcie zostało przełożone na inny termin. Obecnie czekamy na wyznaczenie nowego terminu przyjęcia do Kliniki Kardiologii i na operację.
 

 
 
Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Krzysztofa.
 
Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272


SWIFT BIGBPLPW 
 
koniecznie z dopiskiem: ZC 6997 Krzysztof Antoszczyk
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
 KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6997 Krzysztof Antoszczyk