Jęczalik Antoni

altWspólny pień tętniczy.

 

 

Antoś urodził się 24 września 2014r. w Szpitalu Ujastek w Krakowie. O wadzie serduszka wiedzieliśmy już od maja, od usg połówkowego, po którym zaczęliśmy podróż po całej Polsce aby ratować nasze dzieciątko, ponieważ stwierdzono dodatkowo straszną wadę neurologiczną - schizencefalię - i poinformowano nas w Warszawie podczas echa serca płodu, że jeżeli to choroba genetyczna to nikt nie będzie ratować naszego synka i że żaden kardiochirurg go nie zoperuje. 

 Nie znajduję słów żeby opisać rozpacz, jaka ogarnęła w tym czasie. Jednak po kilku tygodniach doszliśmy do siebie i zaczęliśmy na własną rękę szukać pomocy.Najpierw trafiliśmy do ICZMP w Łodzi, gdzie okazało się, że to nie schizencefalia i dziecka nie można spisywać na straty, szczególnie przy prawidłowych wynikach badań genetycznych. Potem w Szpitalu Ujastek w Krakowie wykonano rezonans płodowy i tam we wrześniu miałam zaplanowane cesarskie cięcie, aby dziecko jak najszybciej trafiło do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. Dwa tygodnie przed porodem przeprowadziliśmy się z mężem do Krakowa (mieszkamy niedaleko Rzeszowa), aby być na miejscu gdyby poród zaczął się wcześniej, ponieważ wiedzieliśmy, że dziecku zaraz urodzeniu musi być podany prostin, lek ratujący jego serduszko i dający czas na diagnostykę i operację...

Poród zniosłam ciężko, ale wynagrodził mi to widok mojego ślicznego synka, który wbrew wielu prenatalnym diagnozom był w bardzo dobrym stanie, dostał 9 punktów Apgar. Niestety od razu po porodzie trafił na Oddział Patologii Noworodka, a stamtąd w drugiej dobie na Oddział Kardiologii USD w Krakowie. Tam zaczął się nowy rozdział historii naszego Antosia.

Początkowo stwierdzono, że synek ma szczątkową lewą komorę i że jeżeli nie rozwinie się ona w ciągu kilku tygodni, to będą potrzebne trzy operacje w celu utworzenia serca jednokomorowego, ale z gorszym rokowaniem ze względu właśnie na obecność tej małej lewej komory, który miałaby być "garbem" dla drugiej. I tak spędziliśmy w szpitalu dwa miesiące, codziennie oczekując jakichś dobrych wieści, których niestety nie było, łapiąc infekcje, aż wreszcie pozwolono nam wrócić na chwilę do domu. Lewa komora wciąż nie powiększała się, baliśmy się, że w domu może pogorszyć się stan synka i nie zdążymy na czas do Krakowa, ale w styczniu stał się cud - lewa komora osiągnęła prawidłowe wymiary i mimo wzmożonego beleczkowania wsierdzia jej kurczliwość jest prawidłowa. 

Jednak w dalszym ciągu życiu naszego dziecka zagraża wada łuku aorty - hipoplazja wraz z kilkoma przewężeniami. Potrzebna jest plastyka łuku aorty, zanim u syna rozwiną się powikłania. Poinformowano nas, że trzeba ją wykonać najdalej za kilka miesięcy...

Ponadto potrzebna jest rehabilitacja ruchowa ze względu na zaległości i zaburzenia mięśniowe spowodowane długim pobytem w szpitalu. 

Korzystając z okazji, chcieliśmy serdecznie podziękować za pomoc doktorowi Lechowi Dudarewiczowi z ICZMP z Łodzi oraz Dr Magdzie Rybak - Krzyszkowskiej ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

 

alt alt

 

 Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Antoniego.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Narbutta 27 lok.1, 02-536 Warszawa
 
Nr konta na wpłaty złotowe PL

Nr konta na wpłaty w euro PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272

SWIFT BIGBPLPW
 
koniecznie z dopiskiem: ZC 6771 Antoni Jęczalik
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6771 Antoni Jęczalik


Facebook Slider

F

o

r

u

m

Facebook Slider