Cześć nazywam się Amelia, urodziłam się 10.01.2020r w szpitalu Bielańskim w Warszawie z chorym serduszkiem. Mam wrodzoną wadę serca pod postacią podwójnego odejścia obu naczyń z prawej komory, artrezja zastawki płucnej, ubytkiem przegrody między komorowej i prawostronny łuk aorty. Od razu po urodzeniu musiałam dostać lek Prostin utrzymujący mnie przy życiu do pierwszego zabiegu. Po tygodniu zostałam przewieziona do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie 5 lutego odbył się zabieg włożenia stentu w przewód botala główną żyłą udową. Niestety moje serduszko nie tolerowało ciała obcego i się zatrzymało... 6 lutego była próba włożenia stentu główną żyłą pachową. Po ponad 3 godzinach czekania okazało się że zabieg przeszedł pomyślnie. Po 2 miesiącach spędzonych w szpitalu równo 10.03.2020 wyszłyśmy do domku  . W czerwcu pojechałyśmy na kontrolę planowana na 3 dni, lecz trwała 2 tygodnie, ponieważ trzeba było troszkę zmienić leki. W sierpniu z powodu Pandemi odwołali nam wizytę. Po długich oczekiwaniach w październiku wylądowałyśmy w szpitalu w Olsztynie z bardzo niskimi saturacjami. Musiałam zostać przewieziona karetką do szpitala w Warszawie w celu ustalenia terminu kolejnej operacji. Niestety zakwalifikowali mnie do serduszka jednokomorowego, więc czekała mnie operacja Glenna w piątek 13.11.2020. Na szczęście nie był pechowy, operacja powiodła się bez powikłań. Po kilku dniach po przeprowadzonej operacji okazało się że w opłucnych i osierdziu zbierają się płyny. Założono mi drenaż, w międzyczasie wyszło, że miałam chłonotok co powodowało że nie mogłam jeść przez jakiś czas. Jednak będąc już na tym etapie lekarze powiedzieli rodzicom, że potrzebuje kolejnych operacji. Nie tylko z serduszkiem mam problemy. Przez to, iż większą część życia spędziłam w szpitalu potrzebuję rehabilitacji - jestem opóźniona ruchowo. Do tego dochodzą koszty związane z lekami, specjalistycznym sprzętem, który rodzice muszą kupić do domu. Dojazdy do specjalistów do Warszawy są bardzo kosztowne. Nie znam się na cyfrach, ale ufam rodzicom, przecież cały czas tak bardzo o mnie dbają. Dlatego też w swoim i imieniu rodziców bardzo prosimy o każdą najmniejszą wpłatę. Dla niektórych złotówka, to nic wielkiego... a moje życie właśnie od niej może zależeć. Wojowniczka Amelka z rodzicami.

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Amelii.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa

Nr konta na wpłaty złotowe PL 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Nr konta na wpłaty w EUR PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem: ZC 8684 Amelia Banaszek

1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8684 Amelia Banaszek


Do góry