Czy piorun uderza dwa razy w to samo miejsce? W naszym życiu tak.
I choć wydaje się to niemożliwe – uderzył ze zdwojoną siłą.

Aleksander jest naszym trzecim dzieckiem. Kolejnym, który mierzy się z najcięższą wadą serca – HLHS, czyli zespołem niedorozwoju lewej części serca. To jedna z najpoważniejszych wad, z jakimi można przyjść na świat. Dziecko zamiast z całym sercem rodzi się… z jego połową. Ta połowa musi zostać tak „przebudowana” przez kardiochirurgów, by mogła pracować za cały organ i starczyć na długie lata.

Aleksander w swoim życiu musi przejść minimum trzy operacje na otwartym sercu. Dwie ma już za sobą. Niestety, pierwsza z nich przyniosła dramatyczne powikłania – doszło do rozległego udaru mózgu.

Gdy patrzy się na Alusia, widać pięknego, uśmiechniętego chłopca. I można pomyśleć, że wszystko jest w porządku. Jednak nie wszystko widać na pierwszy rzut oka.
Wady serca nie widać… ale widać blizny, zasinienia dłoni i ust. Widać, jak szybko się męczy. Jak nagle oddech przyspiesza, a on musi się położyć, żeby odpocząć.

Widać też powikłania po udarze – gdy tylko spędzi się z nim kilka chwil.
Aluś skończył trzy latka. Nie mówi. Nie potrafi się komunikować. Je przez PEG-a.
Chodzi jedynie chwiejnym krokiem, za rączkę.

Walczymy każdego dnia. Turnusy, rehabilitacje, specjaliści z różnych stron Polski. Robimy wszystko, aby jego życie nie było tylko przetrwaniem. Marzymy, by Aleksander choć w minimalnym stopniu mógł stać się niezależny…
By mógł powiedzieć „tak”, „nie”.
By mógł przejść kilka kroków samodzielnie.
By mógł doświadczać świata, a nie tylko z nim walczyć.

Ale HLHS i udar to nie tylko choroba Aleksandra. To choroba całej rodziny. Cierpimy wszyscy – nawet jego siostra, która już raz straciła brata.
Siostra, która tęskni, bo mama i brat często są w szpitalach.
Która chciałaby się z nim bawić, ale on nie potrafi chodzić…
Która patrzy i nie rozumie, dlaczego życie zabrało jej tyle uśmiechów.

Wada serca u naszych synów nie jest genetyczna. To nie dziedziczność.
To ślepy traf, który uderzył w nas dwa razy – jak wygrana dwóch szóstek w totolotka z rzędu, tylko że zamiast radości przyniósł niewyobrażalny ból.

Nasze dziecięce serce – Franciszek – wybrał inną drogę.
Zdecydował się na życie „tam, na górze”.
Wierzymy, że czuwa nad bratem i pomaga mu w jego ziemskiej walce.


Dziś prosimy o pomoc. O wsparcie, które dla naszego synka jest dosłownie receptą na życie.

Każda złotówka to kolejny dzień rehabilitacji.
Kolejna godzina terapii.
Kolejna szansa, by Aleksander mógł stanąć na nogi, wypowiedzieć pierwsze słowo, zrobić krok w stronę samodzielności.

Prosimy, pomóż Aleksandrowi zawalczyć o przyszłość.
On jest jeszcze taki mały… a już tak bardzo waleczny.
Aleksander – mały, a jednocześnie Wielki!!




Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Aleksandra.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa

Nr konta na wpłaty złotowe PL 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Nr konta na wpłaty w EUR PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW
Nr konta na wpłaty w USD PL 81 1160 2202 0000 0004 9113 6148 SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem: ZC 8964 Aleksander Kalinowski

1,5% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8964 Aleksander Kalinowski

Możesz skorzystać z numeru konta:
PLN: 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
EUR: PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272
Z dopiskiem ZC 8964 Aleksander Kalinowski

Program e-pity by e-file.
Program dedykowany Fundacji Serce Dziecka ze wskazaniem celu szczegółowego dotyczącego konkretnego Podopiecznego, nie umożliwia dokonania swobodnego wyboru i przekazania 1,5% podatku innej organizacji pożytku publicznego/innemu Podopiecznemu Fundacji.

Do góry