NIE ZAPOMNIMY

Marcel był podopiecznym Fundacji od urodzenia. Odszedł, ale na zawsze pozostanie w naszych sercach i pamięci. 

Marcel urodził się 15 lutego 2012 jako wcześniak w Rzeszowie z bardzo ciężką wadą serca HLHS (zespół niedorozwoju lewego serca). O wadzie rodzice dowiedzieli się w 20 tyg. ciąży podczas rutynowego badania USG wykonanego w Szpitalu Wojewódzkim w Rzeszowie. Wiadomość ta była dla nich szokiem, nie wiedzieli, co dalej robić. Po przestudiowaniu informacji na temat tej choroby postanowili zrobić wszystko, aby Marcel mógł żyć. Lekarz prowadzący ciążę umówił ich na badania do pani dr Dangel w Warszawie, gdzie mieli szansę na przywrócenie prawidłowej anatomii serca jeszcze w ciąży. Okazało się jednak, że wada była na tyle zaawansowana, że nie było już takiej możliwości. Dzień porodu nadszedł szybko. W 34 tygodniu ciąży niespodziewanie rozpoczął się poród i Marcel przyszedł na świat w szpitalu w Rzeszowie. Zaraz po urodzeniu został zaintubowany i przebywał w oddziale wcześniaków. Niestety jego stan pogorszył się i po tygodniu został przewieziony do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, gdzie 24 lutego wykonano pierwszą operacje na otwartym sercu. Po operacji doszło do wylewu krwi, który na szczęście nie uszkodził mózgu, przeszedł także zakażenie krwi. Dwa miesiące później Marcel mógł wrócić do domu, niestety tylko na dwa tygodnie. Następnie Marcel trafił na tydzień do szpitala w Rzeszowie z infekcją górnych dróg oddechowych. Wrócił do domu, ale tylko na półtora tygodnia. Po ataku kolki Marcel miał trudności z oddychaniem, został zabrany karetką do szpitala w Rzeszowie. Niestety badania wykazały, że ma posocznicę. Jego stan pogarszał się i 26 maja, zaintubowany został przewieziony w stanie ciężkim, do Krakowa. Tam walczył z sepsą i rotawirusem przez 3 tygodnie. Drugą operację serca przeszedł 12 czerwca. Szczęśliwi rodzice wraz z Marcelem 17 lipca wrócili do domu, gdzie spędzili wspólnie dwa miesiące - „wakacyjną” przerwę od szpitali. W ciągu tej przerwy leczyli ropnia po wenflonie, odwiedzali specjalistów: kardiologa, neurologa, immunologa, laryngologa, rehabilitanta. Wykonują też kontrolne badania, które niestety pogarszają się i 14 września Marcel ponownie trafiam do szpitala w Krakowie. Tym razem powodem jest zapalenie oskrzeli. Następnie 4 października chłopiec ma cewnikowanie serca, a po nim zapalenie płuc. Szczęśliwie wychodzi z infekcji i 8 listopada przechodzi trzecią już operację serca. Po początkowo niewielkie poprawie, lekarze są zaniepokojeni słabą funkcją serca Marcela, które jest już wyczerpane pracą. 30 listopada Marcel przechodzi kolejne cewnikowanie serca, Jego stan pogarsza się i zostaje zakwalifikowany do przeszczepu serca. Marcelek był bardzo dzielnym i pogodnym dzieckiem. Większość swojego życia spędził w szpitalu w Krakowie, co wiązało się z ciągłymi wyjazdami i pobytem jednego z rodziców przy dziecku. Jeden z rodziców musiał zrezygnować z pracy, co bardzo uszczupliło budżet domowy. Marcelek większą część swojego życia był karmiony przez sondę, wymagał podawania leków niedostępnych w Polsce. Musiał być pod stałą opieką specjalistów z Krakowa: kardiologa, kardiochirurga, neurologa, immunologa, poradni szczepień dzieci wysokiego ryzyka oraz poradni wczesnej interwencji. Wymagał też intensywnej rehabilitacji. Jako rodzice chcieliśmy zapewnić dziecku odpowiednią opiekę i możliwość powrotu do zdrowia. Aby zapewnić Marcelkowi skuteczne leczenie zwróciliśmy się z ogromną prośbą do Państwa o wsparcie. Licząc, że za pośrednictwem Fundacji „Serce Dziecka” uda się nam zgromadzić potrzebne środki. Za każdą, nawet najmniejszą wpłatę, jesteśmy niezmiernie wdzięczni naszym darczyńcom, a nasz synek właśnie dzięki ludziom dobrej woli – takim jak Państwo, mógł walczyć do końca. Małgorzata i Tomasz Czarnota.

Marcela nie ma już z nami. Na zawsze jednak pozostanie w sercach i pamięci swoich bliskich. My także będziemy o nim pamiętać dziękując za okazaną pomoc Marcelowi i Jego rodzinie.

 
 

alt 
 

 

Do góry