Witajcie! Mam na imię Jakub. Mam wadę serca w postaci HLHS, co oznacza, że lewa połowa mojego serca nie funkcjonuje prawidłowo. Urodziłem się w lipcu 2013 roku. Zamiast jechać z mamą i tatą do domu, jak inne dzieci, zostałem przewieziony do Szpitala w Krakowie-Prokocimiu. Przypięto mi mnóstwo kabelków i zaczęło się czekanie na termin operacji, która pozwoli mi żyć. Gdy miałem 8 dni, docent Mroczek zoperował moje chore serduszko i trafiłam na oddział intensywnej terapii. Nie było łatwo, bo byłem słaby, nie chciałem jeść i na dodatek złapałem infekcję, a mama i tata mogli być przy mnie tylko przez 1,5 godziny dziennie. Dopiero gdy miałem 3 miesiące i 3 dni rodzice mogli mnie wreszcie spakować, zabrać ze szpitala i pokazać mi po raz pierwszy mój prawdziwy dom. Niestety już po dwóch tygodniach musiałem wrócić do szpitala na zabieg cewnikowania serca. Gdy skończyłem 5 miesięcy pojechaliśmy do szpitala, żeby docent Mroczek mógł ponownie zoperować moje chore serduszko. Po miesiącu wróciłem do domu i mogłem wreszcie wykąpać się we własnej wanience. Za trzy miesiące pojechałem na kontrolę. Po echu serca okazało się, że muszę zostać w szpitalu i znowu czeka mnie cewnikowanie serca, bo moje tętnice płucne są za wąskie. Gdy miałem niecałe dwa latka ponownie zostałem przyjęty do szpitala i miałem kolejne cewnikowanie serca. Pani Doktor zmierzyła przepływy w moim serduszku i musiała poszerzyć moje tętnice płucne, które znowu się zwęziły. Trzeci etap korekty - operację na otwartym sercu metodą Fontana - przeszedłem w styczniu 2017 roku, gdy miałem 3,5 roku. Wydawać by się mogło, że te najcięższe chwile już za mną, że mogę odetchnąć, żyć normalnie i wreszcie dogonić moich rówieśników, którzy nie mieli tak ciężko jak ja. Niestety, w dniu moich 4. urodzin ponownie trafiłem do szpitala. Okazało się, że muszę mieć pilną reoperację, bo w moim organizmie gromadzą się płyny, a krążenie jest niewydolne. Ponad miesiąc wakacji spędziłem w szpitalu. Tuż przed Bożym Narodzeniem 2017 okazało się, że mam problemy: gromadzę płyny i mam za niski poziom białka we krwi. I tak dodatkowo rozpoczęły się moje zmagania z enteropatią wysiękową, częstym powikłaniem po operacji metodą Fontana. Na początku 2020 roku ponownie trafiłem do szpitala i przeszedłem kolejną operację na otwartym sercu w głębokiej hipotermii. Doktor Gładki poszerzył moje tętnice płucne, zrekonstruował tunel w moim sercu i wszczepił stymulator serca. Niestety okres po tej operacji był niezwykle ciężki, lekarze musieli przeprowadzić kolejne cewnikowanie serca aby ustalić, dlaczego mój stan nie ulega poprawie, Ponad miesiąc byłem w śpiączce, pod respiratorem, zmagałem się ze skutkami nadciśnienia tętniczego, gromadziły mi się płyny w jamie brzusznej, a układ pokarmowy przestał trawić pokarm. Łącznie 63 dni trwały moje zmagania, aż wreszcie mój stan pozwalał na to, żebym mógł opuścić mury szpitala, wrócić do domu i wreszcie zobaczyć się z moim rodzeństwem. Dziś mam już 7 lat. Za sobą 5 operacji na otwartym sercu w głębokiej hipotermii, 7 cewnikowań serca oraz 1 kardiowersja. Co przede mną? To wielka niewiadoma. A co teraz? Codziennie przyjmuję 10 różnych leków, ciągle się rehabilituję, jeżdżę na kontrole do szpitala. Wszystko to wymaga dużych nakładów finansowych, dlatego proszę Was o wsparcie.   

 

 

  
 

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Jakuba.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa

Nr konta na wpłaty złotowe PL 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Nr konta na wpłaty w EUR PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem: ZC 6603 Jakub Matoga

1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 6603 Jakub Matoga


Do góry