NIE ZAPOMNIMY

Staś był podopiecznym Fundacji. Zanim odszedł, pomagaliśmy Mu zaledwie przez kilka miesięcy, ale na zawsze pozostanie w naszych sercach i pamięci.

Staś urodził się z AVSD czyli z ubytkiem przedsionkowo-komorowym. Przeszedł trzy ciężkie operacje. W wigilię Bożego Narodzenia był reanimowany. Po reanimacji, która trwała godzinę nastąpiły duże zmiany w mózgu spowodowane niedotlenieniem. Lekarze uprzedzali rodziców, że Staś może nie widzieć i nie słyszeć. Przez około 2 tygodnie był w śpiączce farmakologicznej. Po wybudzeniu Staś nie reagował na nic, patrząc cały czas w górę, nie ruszał ani rękoma ani nogami - był bezwładny. Podjęto decyzję o założeniu tracheostomy, gdyż bardzo długo był zaintubowany i nie radził sobie bez respiratora. Codziennie modliliśmy się o zdrówko Stasia, powtarzając sobie: będzie dobrze. Staś był silny, po miesięcznym pobycie na intensywnej terapii Jego stan się polepszył. Widział, słyszał i reagował. To był cud. Okazało się, że Staś ma niedomykalność 4 stopnia lewostronnej zastawki przegrody przedsionkowo komorowej. Decyzja o reoperacji była bardzo trudna, gdyż Staś nadal miał duże zmiany w mózgu, był niewydolny krążeniowo. Kiedy stan maleństwa znów się pogorszył, kardiochirurdzy podjęli decyzję o natychmiastowej operacji z ryzykiem 10% udanego zabiegu. Operacja trwała 10 godzin, została mu wszczepiona mechaniczna zastawka, którą trzeba będzie wymienić, kiedy Staś urośnie. Staś pomimo tak ciężkich doświadczeń walczył dalej z całych sił. Tydzień po operacji ruszał rączkami i uśmiechał się. Mimo wielu starań i zabiegów Staś odszedł, ale na zawsze pozostanie w sercach i pamięci swoich bliskich.

Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy za udzielone chłopcu wsparcie.

Do góry