Mateuszek jest silnym i radosnym chłopcem, ciągle uśmiecha się do wszystkich mimo tego, że pierwsze 8 miesięcy swojego życia spędził w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na oddziale intensywnej terapii.
W 20 tygodniu ciąży dowiedzieliśmy się, że nasz synek będzie miał wadę serduszka. Pani Profesor Joanna Dangel zaproponowała nam podjęcie próby ratowania serduszka już w brzuszku. I tak w 26 tygodniu ciąży udało się wykonać plastykę balonową zastawki aortalnej Mateuszka. Po urodzeniu okazało się jednak, że nie udało się uratować lewej komory serduszka i nastąpił jej niedorozwój, tzw. HLHS.
Pierwszy tydzień życia Mateusz spędził w Szpitalu Bielańskim w Warszawie, by następnie oczekiwać na pierwszą operację na oddziale kardiologii w CZD. W 17 dniu życia wykonano tzw. operację Norwooda. Po udanej operacji przy próbach ekstubacji Mateusz nie chciał podjąć samodzielnego oddychania. Lekarze mówili, że potrzebuje czasu. Jednak po miesiącu zaczęli się niepokoić i wykonali szereg badań, w tym bronchoskopię. Okazało się, że lewe oskrzele Mateuszka jest zwężone i uciskane przez otaczające je naczynia krwionośne, a w prawym występują zmiany w postaci polipów. Wówczas zrobiono mu tracheostomię z nadzieją, że z czasem nastąpi poprawa, a on nabierze sił by samodzielnie oddychać. 
W ten sposób musiał zostać na oddziale intensywnej terapii pod respiratorem i powoli rosnąć. W międzyczasie lekarze podejmowali próby odłączenia Mateuszka od respiratora, ale zawsze kończyło się pogorszeniem stanu serduszka. 
Wykonano także dwie plikacje przepony Mateuszka, ponieważ nerwy przepony zostały porażone podczas operacji na otwartym serduszku. Te zabiegi również nie pomogły i Mateuszek cały czas wymagał wsparcia oddechowego.
Gdy miał 4 miesiące przeszedł ostre zapalenie płuc, było bardzo ciężko i usłyszeliśmy, że powinniśmy się pożegnać. Serduszko musiało być wspomagane bardzo silnymi lekami. Ale Mateusz jest silny, dał radę i pokonał infekcję, żeby dalej walczyć.
Gdy miał 6 miesięcy kardiochirurdzy zdecydowali, że jest na tyle silny, że można przeprowadzić drugą operację serduszka – dwukierunkowe zespolenie Glenna. Przed samą operacją musiał jeszcze zwalczyć ciężką infekcję krwi.
Operacja przebiegła bez komplikacji i Mateusz bardzo szybko doszedł do siebie. Jednak cały czas miał problemy z oddychaniem, nie mógł być odłączony od respiratora i wrócił na oddział intensywnej terapii.
Po 7 miesiącach pobytu w szpitalu lekarze zaproponowali, że Mateuszek może ćwiczyć oddychanie w domu, w programie wentylacji domowej, z respiratorem domowym. Próby oddychania na respiratorze domowym były bardzo męczące dla Mateuszka, ale cały czas mieliśmy nadzieję, że się nie podda i zaakceptuje nowe warunki. I udało się! Dokładnie po 7 miesiącach i 28 dniach karetką Mateuszek został przywieziony do domku, do swojego pokoiku i łóżeczka. Na początku trochę był zdziwiony, że oboje rodzice są z nim cały czas, ale szybko pojawiła się radość i Mateuszek zaczął się uśmiechać.
Przez rok pobytu w domu Mateusz zrobił olbrzymie postępy, nauczył się jeść buzią, raczkować i wstawać. Najważniejsze, że zaczął samodzielnie oddychać bez wspomagania respiratorem. Szło mu tak dobrze, że w drugie urodziny lekarze zdecydowali o wyjęciu rurki tracheotomijnej, a po kolejnych czterech miesiącach o zaszyciu dziurki po rurce.
Następne półtora roku Mateusz dochodził do siebie, nabierał masy i sił do kolejnego wyzwania, trzeciej dużej operacji tzw. operacji Fontana.
W wieku 3,5 lat przeszedł tę operację w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie. Wcześniejsze powikłania w postaci porażonej przepony i problemów z oddychaniem spowodowały, że Mateusz bardzo długo dochodził do siebie i znowu miał trudności z oddychaniem. Jego serduszko nie mogło przyzwyczaić się do nowej sytuacji, dlatego dwa dni po operacji musiał mieć otwartą klatkę piersiową, przeszedł pilne cewnikowanie serca i kolejną operację korygującą pewne niedoskonałości w sercu. Pojawiło się duże nadciśnienie płucne i brak możliwości odłączenia od respiratora. Do tego doszły problemy z trawieniem i infekcje bakteryjne spowodowane długim leżeniem na oddziale intensywnej terapii. Jakby było mało, serduszko przestawało bić rytmem zatokowym. Na szczęście prowadził go wspaniały kardiochirurg, Profesor Tomasz Mroczek, który zdecydował się ponownie splikować przeponę i wszyć stymulator serca. Te posunięcia odwróciły sytuację. Mateusz zaczął sam oddychać i w błyskawicznym tempie wracać do życia.
Cztery miesiące w szpitalu, w tym trzy na oddziale intensywnej terapii spowodowały, że Mateusz utracił wiele siły mięśniowej, bardzo schudł, przestał chodzić, ucierpiały narządy wewnętrzne, w tym wątroba.
Teraz Mateusz przyjmuje aż pięć różnych leków, musi być na odpowiedniej diecie, kontrolować krzepliwość krwi tzw. poziom INR, badać serce, wątrobę i nerki. 
Wszystkie środki zgromadzone na subkoncie Mateusza przeznaczamy na leki, paski do domowego pomiaru INR, rehabilitację ruchową i logopedyczną oraz na pokrycie kosztów związanych z dojazdem na kontrole kardiologiczne Mateusza w Krakowie.

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Mateusza.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa

Nr konta na wpłaty złotowe PL 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Nr konta na wpłaty w EUR PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem: ZC 8135 Mateusz Adamiak

1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8135 Mateusz Adamiak


Do góry