Wojtek ma HLHS aktualnie jest po drugiej operacji.

Wojtek jest wesołym chłopcem. Jest naszym piątym dzieckiem. W trakcie ciąży wada nie została wykryta, chociaż ostatnie USG żona miała na 5 dni przed porodem. Urodził się jako zdrowy chłopiec z zaróżowiona skórą. Otrzymał 10/10 pkt w skali Apgar. W drugiej dobie życia ok. 500 żona zadzwoniła do mnie, że zatrzymało mu się serduszko. To były straszne chwile. Został ochrzczony, na szczęście jednak sytuacja została opanowana. Po południu został przewieziony do szpitala specjalistycznego w Poznaniu, z podejrzeniem nierozpoznanej wady serca.

W Poznaniu po postawieniu diagnozy po ok. tygodniu został przetransportowany do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Diagnoza- HLHS absolutnie nic nam nie mówiła. Przerażające było to, że leżał cały czas bez ruchu, podłączony do wielu urządzeń i otrzymywał wiele leków, m.in. morfinę. W badaniach dodatkowych ujawniano różne współtowarzyszące wady. Najstraszniejsze było, kiedy po badaniu EEG, jeszcze w Poznaniu, neurolog stwierdził, że jego mózg wykazuje bardzo małą aktywność i przypuszczalnie nawet po operacji może nie dojść do siebie.

W Łodzi do operacji jego stan się nie zmieniał. W dniu kiedy był operowany wróciliśmy do domu do reszty dzieci. Nie byliśmy załamani, ale cała rodzina liczyła się z tym, że Wojtek może nigdy nie wrócić do domu, a nawet jeśli wróci przypuszczalnie z powodu uszkodzonego mózgu będzie w bardzo ciężkim stanie. Wtedy też zaczęliśmy czytać czym jest HLHS i doszkalaliśmy się z medycyny, bo i tak nie mogliśmy myśleć o niczym innym. Kiedy Wojtuś opuścił salę pooperacyjną pojechaliśmy do Łodzi. Tam przeżyliśmy szok. Okazało się, że Wojtek jest przytomny, absolutnie normalny i baaaardzo uśmiechnięty. Pamiętam, że wyszedłem z sali i jeszcze raz upewniłem się, że pielęgniarki wskazały nam właściwe dziecko. To nie była pomyłka, Wojtek wyglądał na absolutnie zdrowe dziecko, tylko z raną pooperacyjną i nadal był podłączony do kardiomonitora i pomp z lekami. Po kilku tygodniach Wojtuś był już z nami w domu. Wojtek rozwija się normalnie, jak zupełnie zdrowe dziecko. Dość często choruje i wymaga wielu dodatkowych zabiegów, ale poza tym wszystko jest w porządku. Zawsze się uśmiecha i jest bardzo żywy, bo musi sobie odbić czas spędzony w szpitalu.

 Prawdziwym problemem przed jakim stoimy to pieniądze. Jego leczenie jest kosztowne. Wymaga rehabilitacji i stałych wizyt kontrolnych co daję kwotę kilkuset złotych miesięcznie. Czekamy jeszcze na trzecią operację. Poza tym co miesiąc musimy jeździć na wizyty kontrolne do kardiologa. Kilka razy w roku Wojtek musi być hospitalizowany. Każdy dojazd do Łodzi to wydatki związane z paliwem, wyżywieniem na miejscu, czasem noclegiem, zapewnieniem opieki pozostałym w domu dzieciom. Jego starszy brat ma autyzm i ciężko znaleźć odpowiednią opiekunkę do niego.

 Jeśli jesteście Państwo w stanie nam pomóc, będziemy bardzo wdzięczni i zapewniamy o modlitwie całej rodziny.

 

 

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Wojciecha.
 
Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa
Nr konta na wpłaty złotowe PL  17 1160 2202 0000 0000 8297 2843 ,
PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272
SWIFT BIGBPLPW 
koniecznie z dopiskiem: ZC 8143 Wojciech Kubaczyk
 
1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8143 Wojciech Kubaczyk

Do góry