Gdy na teście ciążowym zobaczyliśmy druga kreskę nasze szczęście było nie do opisania. Nasz synek będzie miał rodzeństwo. Jeszcze większa radość była, gdy dowiedzieliśmy się, że Natanek będzie miał siostrzyczkę. Od razu wiedzieliśmy, że na imię damy jej Michalinka.
Ciąża od początku przebiegała książkowo, choć byliśmy wypełnieni strachem. Pół roku wcześniej straciliśmy jednego maluszka. Gdy na badaniach prenatalnych I trymestru usłyszeliśmy, że mamy zdrowe dziecko w końcu odetchnęliśmy z ulgą. Niestety, nasze szczęście nie trwało długo, bo już 4 tygodnie później lekarz prowadzący ciąże stwierdził, że z sercem naszej córeczki jest coś nie tak. 
Początkowo mieliśmy podejrzenie śmiertelnej wady genetycznej. Nasz świat legł w gruzach. Nie mogliśmy uwierzyć, że nasze dziecko ma być aż tak chore. Dlaczego nasze dziecko? Skąd to się wzięło? Aby mieć pewność wykonaliśmy zabieg amniopunkcji. Gdy po 4 dniach dostałam telefon z poradni genetycznej i usłyszałam, że nasze dziecko jest genetycznie zdrowe. Ze szczęścia płakałam jak dziecko. Jaką ulgę poczuliśmy wiedząc, że Michasia jest genetycznie zdrowa. Niestety potwierdzono nam, że ma złożoną wadę serca.  I tak zaczęły się nasze wyjazdy od lekarza do lekarza. Przejechaliśmy niemal pół Polski - Wrocław, Warszawa, Kraków.  W końcu trafiliśmy do Łodzi i tu ostatecznie usłyszeliśmy diagnozę - wspólny pień tętniczy z dużym ubytkiem międzykomorowym VSD a także wspólny kanał międzykomorowy. Wada niezwykle rzadka i akurat nam musiała się trafić taka rzadkość. 17 stycznia 2020 r w ICZMP w Łodzi na świat przyszła nasza kruszynka. Michalinka obecnie przebywa na oddziale Intensywnej Terapii i Wad Wrodzonych Noworodków gdzie czeka na swoją pierwsza w życiu operację. Jest taka malutka a już za chwilę będzie musiała stoczyć swoją pierwszą walkę o życie. Już dziś wiemy jak długa i ciężka droga przed nami. Misie czeka kilka operacji, zabiegów a w przyszłości być może rehabilitacje. Koszta utrzymania na 2 domy, leczenia i wyjazdów są bardzo duże. Stanowczo przekraczają nasze możliwości finansowe. Być może konieczna będzie operacja za granicą. Zrobimy wszystko aby uratować nasze dziecko. Aby w przyszłości mogła być zupełnie normalnie rozwijającym się dzieckiem. Jednak bez waszej pomocy może nam się nie udać. Z całego serca jako rodzice prosimy was o wsparcie nas w walce o zdrowie i życie naszej malutkiej Michasi. 

Do góry