Nasz Maluszek - Piotr urodził się 2 czerwca 2020 roku z zespołem niedorozwoju lewego serca i hipoplazją łuku aorty w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. Po urodzeniu jego stan oceniono jako bardzo ciężki. Z uwagi na sytuację epidemiologiczną nie mógł z Nami być mój mąż, a zarazem świeżo upieczony tata. Tuż po narodzinach Piotruś wymagał stabilizacji oddechowej i krążeniowej. Po zakończonej sukcesem akcji w końcu mogłam na chwilę utulić naszego wyczekiwanego synka. Ta chwila bezpośredniej bliskości i matczynej czułości choć niezwykle krótka musiała i jemu, i mi wystarczyć, jak się później okazało, na prawie na 2 miesiące, bowiem Piotruś niemalże do końca swojego pierwszego pobytu w szpitalu podłączony był do aparatury ratującej i monitorującej jego kruche życie (istnienie). Po tych pełnych emocji momentach z porodówki Piotruś został przeniesiony na OIOM.
Lekarze wstrzymywali się z decyzją odnośnie dalszego leczenia kardiologicznego licząc, że lewa komora serca zacznie powiększać swoją objętość i tym samym Piotruś będzie miał szanse na serduszko dwukomorowe. Niestety czekając na decyzję zespołu lekarzy stan Piotrusia zaczął się pogarszać. Brzuszek w ciągu kilku dni zrobił się twardy i wzdęty, a jelita powoli zaczęły przestawać pracować. Z godziny na godzinę stan Naszego Maluszka coraz bardziej się pogarszał. Lekarz na podstawie USG stwierdził brak perystaltyki, zapadnięte jelita oraz niejednorodny płyn w jamie brzusznej. Przyczyny tego stanu rzeczy upatrywano w wadzie serca i w niewystarczającym ukrwieniu jelit. 13 czerwca 2020r. przeżyliśmy z mężem kolejne chwile grozy. Po raz kolejny Piotrusiowi ratowano życie. W trybie pilnym przeszedł laparotomię z powodu perforacji przewodu pokarmowego, której jednakże nie udało się odnaleźć mimo podjętych działań śródoperacyjnych. Ponad tydzień znajdował się na OIOM-ie w stanie ciężkim. Poinformowano nas, że w każdej chwili może być konieczne ponowne wykonanie tego zabiegu. Całe szczęście jelita powoli zaczęły podejmować pracę, mimo że nadal były zalegania treści pokarmowej w żołądku. 
Krytyczny stan jelit spowodował przyśpieszenie operacji kardiologicznej. Kardiolodzy podjęli decyzję, aby dać szanse lewej komorze, która w tamtym momencie miała graniczne parametry. Pan dr n. med. Michał Buczyński 26 czerwca 2020r. wykonał plastykę łuku aorty i cieśni, zamknięcie przegrody międzykomorowej w krążeniu pozaustrojowym. Kilkugodzinna operacja przebiegła pomyślnie. Byliśmy bardzo szczęśliwi. Jednakże kołatały nami obawy, czy jelita Piotrusia zaczną normalnie funkcjonować, czy może jednak wystąpią powikłania, np. konieczność założenia stomii. Po operacji Nasz Maluszek sam walczył o życie na OIOM-ie. Nie mogliśmy być przy Nim z uwagi na obostrzenia w tej materii. Aż wreszcie zdarzył się CUD. Udało się - jelita podjęły prace. Stan Naszego Wojownika poprawił się na tyle, że 21 lipca 2020r. został w końcu wypisany do domku, gdzie z utęsknieniem czekała na niego cała rodzina. 

Czas w domu
Niestety podczas pierwszej wizyty kontrolnej po operacji lekarze zaobserwowali mało wyczuwalne tętno w kończynach dolnych, przy jednocześnie zbyt wysokim ciśnieniu w górnej części ciała. W każdej chwili Piotruś mógł dostać udaru lub wylewu. W związku z tym  14 września 2020r. zespół kardiologów przeprowadził balonoplastykę rekoarktacji aorty. Godziny oczekiwania w niepokoju zostały uwieńczone sukcesem. Mimo że zabieg przyniósł bardzo dobre efekty, to niestety ciśnienie tętnicze nie ustabilizowało się. Wskutek tego Nasz Maluszek musi stale przyjmować leki na nadciśnienie.
Po około 2 miesiącach, w trakcie wizyty kontrolnej w szpitalu lekarze stwierdzili ponowne zwężenie aort i zakwalifikowali Piotra na kolejne cewnikowanie serduszka, które odbyło się 18 grudnia 2020 roku. Efekt zabiegu również był bardzo dobry. Jednakże lekarze zapowiedzieli nam, że może istnieć konieczność powtarzania tego zabiegu. 
Dziś Piotruś - mimo bólu fizycznego i emocjonalnego jaki dotąd przeszedł - jest bardzo radosnym dzieckiem i rozwija się w miarę prawidłowo. Jednakże w dalszym ciągu słychać u niego szmery nad serduszkiem. Lekarze mówią, że sytuacja może zmienić się w każdej chwili, co związane jest kuriozalnie z jego rozwojem. Ponadto z uwagi na długi okres leżenia (niemalże 2 miesiące) Piotruś ma płaską główkę, co mamy nadzieję uda nam się zniwelować przez odpowiednią rehabilitację. 

Zatem my - rodzice Piotrusia kierujemy gorącą prośbę do Wszystkich, którzy chcieliby mu pomóc. Niestety koszty leczenia i rehabilitacji przewyższają nasze możliwości finansowe. Prosimy Państwa o pomoc, bo chcemy, aby Piotr był w przyszłości zdrowy i samodzielny. Jeżeli możecie Państwo pomóc w leczeniu i rehabilitacji Piotrusia, prosimy o wpłaty darowizn i przekazanie 1% podatku. Wszelkie wpłaty prosimy kierować na konto … Wierzymy, że nie brakuje ludzi dobrej woli, którym nie jest obojętny los ciężko chorego dziecka. 
Serdecznie dziękujemy za każdą okazaną pomoc zarówno finansową, jak i duchowe wsparcie.

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Piotra.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa

Nr konta na wpłaty złotowe PL 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Nr konta na wpłaty w EUR PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem: ZC 8809 Piotr Bałazy

1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8809 Piotr Bałazy


Do góry