Szymonek urodził się 30 maja 2020r w 33 tygodniu w Zakopanem. Mimo iż był wcześniakiem bardzo dobrze sobie radził, jednak po 2 dobach lekarz wysłuchał szmer nad serduszkiem. 
 
W 3 dobie życia został zabrany karetką do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Tam okazało się, że nasz synek ma bardzo ciężką i złożoną wadę serduszka. Tj. przerwany łuk aorty, okienko oartalno płucne oraz duży ubytek przegrody międzyprzedsionkowej. To co wtedy czuliśmy nie da się opisać żadnymi słowami. Niewyobrażalny ból i rozpacz. 
 
W 8 dobie życia mając zaledwie 2 kg nasz synek przeszedł ciężką operację na otwartym sercu. Miała ona przedłużyć jego życie do kolejnej operacji. Niestety nie udało się zrobić wszystkiego co planowano, gdyż synek był malutki. Dwa dni później (10 czerwca) stan naszego synka znacznie się pogorszył, gdyż Prostin (lek utrzymujący drożność przewodu tętniczego) , który był podawany w wlewie ciągłym przestał działać, a przewód Bottala zaczął się zamykać. Konieczne więc było cewnikowanie serduszka, aby móc wprowadzić stent. Dwa tygodnie spędził na Intensywnej Terapii walcząc o każdy dzień. Był to dla nas bardzo trudny czas. Naszą bezradność i ogromny ból potęgowała niewyobrażalna tęsknota, ponieważ nie mogliśmy w tym czasie odwiedzać synka.  Rytm życia całej naszej rodziny wyznaczały wówczas codzienne telefony do szpitala.
 
Kiedy stan się poprawił Szymuś spędził kolejne 3 miesiące na Oddziale Kardiologii, gdyż potrzebował jeszcze różnych leków krążeniowych i musiał być pod obserwacją, ze względu na tętniaka rzekomego, który był powikłaniem po cewnikowaniu. Pod koniec sierpnia okazało się że Szymonek słabnie i potrzebne jest kolejne cewnikowanie serduszka, które miało na celu poszerzyć stent w przewodzie Bottala. Wreszcie po 4 miesiącach pobytu w szpitalu (we wrześniu) stan Szymusia był na tyle dobry, że mogliśmy go zabrać do domu. To była bardzo długo wyczekiwana chwila pełna radości, szczęścia, ale także i obaw. Przez osłabiony organizm nasz synek narażony był na różnego rodzaju infekcje, przed którymi musieliśmy go chronić. Każda infekcja mogła być dla niego niebezpieczna, więc ograniczyliśmy kontakty z innymi ludźmi do minimum. Mimo wszelkich starań, niestety infekcje się zdarzały, ale Szymuś zawsze dawał sobie z nimi radę.
 
Po dwóch miesiącach przyjechaliśmy na badania kontrolne do szpitala. W badaniu echo okazało, że lewa komora serduszka jest za mała i Szymon kwalifikuje się tylko do leczenia serca jednokomorowego. I musi przejść 3-etapowe leczenie operacyjne. Wróciliśmy do domu na miesiąc aby przybrał na wadze 0.5 kg do drugiego etapu.
 
2 lutego przeszedł drugą bardzo ciężką operację, w krążeniu pozaustrojowym i głębokiej hipotermii. Operacja Glenna była potężna i trwała 9 godzin. To były najdłuższe godziny w naszym życiu. Czekaliśmy z mężem na informacje przed gabinetem Profesora kurczowo trzymając się za ręce i modląc się, żeby wszystko się udało. Szymuś przeżył operację i pokazał wszystkim jakim jest silnym chłopcem. Po tygodniu spędzonej na Intensywnej Terapii Kardiochirurgicznej został przeniesiony na oddział Kardiochirurgii, gdzie mogłam już być z nim. Byliśmy bardzo szczęśliwi i czuliśmy wewnętrzny spokój, że już wszystko będzie dobrze. Niestety nie trwało to długo, gdyż po tygodniu okazało,że potrzebne jest cewnikowanie serduszka. Odbyło się ono 15 lutego, ale niestety się nie powiodło, dlatego 16 lutego Szymonek przeszedł pilną reoperacje ratującą życie. Zniósł ją bardzo dzielnie i po dwóch tygodniach znów byliśmy razem na Oddziale Kardiochirurgii, gdzie Szymonek przy moim boku dochodził do siebie po ciężkich przeżyciach.
 
Szymonek ma 9 miesięcy i już od urodzenia żyje w świecie pełnym rurek, tlenu i pikających monitorów. W świecie, gdzie każde wyjście do domu oznacza do następnej wizyty, następnej operacji. W świecie blizn, która każda z nich opowiada swoją historię. W świecie stresu i niepokoju. Mimo wszystko Szymuś jest bardzo silnym pogodnym, radosnym chłopczykiem, a jego śliczny uśmiech dodaje nam siły na każdy nowy dzień. Przed nami jeszcze wiele, ale jesteśmy dobrej myśli. 
 
Zebrane środki zostaną przeznaczone na leki wspierające pracę serca, rehabilitacje, wizyty kontrolne oraz paski do pomiaru INR. Za okazaną pomoc serdecznie dziękujemy. 

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Szymona.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa

Nr konta na wpłaty złotowe PL 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Nr konta na wpłaty w EUR PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem: ZC 8818 Szymon Grochal

1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8818 Szymon Grochal


Do góry