Lekarze mówili, że Oluś urodzi się zdrowy. W najgorszych snach nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że coś pójdzie nie tak. Cała ciąża przebiegała książkowo, nic nie wskazywało na to, że nasze dziecko chwilę po narodzinach zacznie toczyć największą walkę – o życie! Teraz, trzymając jego zdjęcie w dłoni, proszę o pomoc w tej nierównej walce… 
Po porodzie, który trwał prawie 19 godzin i zakończył się cięciem cesarskim, synek otrzymał 10 punktów, a my byliśmy najszczęśliwsi! Trzymaliśmy jego małe rączki, głaskaliśmy główkę, czuliśmy ogromną radość, która mogłaby trwać wiecznie. Niestety była nam dana tylko jedna doba, by ją zapamiętać... 
Martwił mnie jego ciężki oddech, jednak nikt inny nie zauważył niczego niepokojącego. Dopiero lekarz, który badał go dzień po narodzinach, od razu wiedział, że nad Olkiem czyha niebezpieczeństwo. Jego kolor skóry mówił wszystko. Usłyszeliśmy, że podejrzewają u Olusia ciężką wadę serduszka. Lekarze zdecydowali o szybkim przetransportowaniu go do innego szpitala, gdzie spędził kilka godzin, a później do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. To wszystko działo się tak szybko, a nasz świat z minuty na minutę walił się bardziej. 
Po wszystkich badaniach okazało się, że synek ma zespół hipoplazji lewego serduszka  – HLHS, która jest ciężką i zarazem rzadką wadą. Już w 7 dobie życia odbyła się pierwsza operacja ratująca życie naszego Olusia, a to był dopiero początek… W czasie operacji doszło do komplikacji. Synek stracił parametry życiowe. Niekończące się chwile grozy. Na szczęście udało się przywrócić oddech i Olek jest cały czas z nami. 
Najcięższa była rozłąka. Dzieliło nas ponad 300 km, które pokonywaliśmy kiedy tylko mogliśmy. Dopiero niedawno – po 2 miesiącach pierwszy raz można było wziąć go w swoje ramiona, poczuć zapach, miękką skórę, spojrzeć głęboko w oczy, mówiąc, jak bardzo go kochamy i jak bardzo się o niego boimy… 
Oluś nie radził sobie z własnym oddechem dla tego lekarze podjęli decyzję że założą rurkę tracheotomijną która była podpięta do respiratora. Modliliśmy się by nasze największe szczęście dało radę, niespodziewanie w dzień naszego przyjazdu pani powiedziała że nasz syn jest na własnym oddechu. Była to najpiękniejsza chwila. Każdego dnia modliliśmy się by Oluś już cały czas tak pięknie oddychał. Niespodziewanie po paru dniach dostaliśmy telefon z samego rana że Aleksander został przeniesiony na oddział Kardiologii, momentalnie zaczęliśmy się pakować i następnego dnia o 4 nad ranem wyjechaliśmy na Warszawę. Od razu po przyjściu odbyliśmy rozmowę z panią Doktor po czym zaprowadziła nas do synka. Po paru dniach przyszła po nas pani pielęgniarka Oluś miał szczególe badania płucek, RTG oraz prześwietlenie całej klatki między innymi serduszka. 
Gdy wróciliśmy z badań dostaliśmy informację że jest szansa na wyjście Olka z szpitala ponieważ wyniki są na tyle dobre by Olek mógł pierwszy raz w swoim życiu opuścić szpital. Za kilka następnych godzin miał pobieraną krew by się upewnić że na pewno jest wszystko dobrze a już za parę minut mieliśmy odpowiedź że także jest dobrze.
Usłyszeliśmy także informacje że jest możliwe wyjście do domu w dniach od 11.10 do 15.10. bardzo się ucieszyliśmy,  ale zmartwiła nas informacja ze Olek będzie potrzebował dwa sprzęty, ssarkę do rurki tracheotomijnej by móc odsysać płyny zbierane w niej oraz inhalator. Stąd nasza wielka prośba pomóżmy wszyscy razem wygrać Olusiowi tą ciężką walkę gdy czekają go jeszcze dwie operacje. Jest to nasz największy WOJOWNIK❗❗
ON WALCZY DLA NAS MY DLA NIEGO ❤
 

Serdecznie prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie Aleksandra.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
ul. Dereniowa 2 lok. 6, 02-776 Warszawa

Nr konta na wpłaty złotowe PL 17 1160 2202 0000 0000 8297 2843
Nr konta na wpłaty w EUR PL 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272 SWIFT BIGBPLPW

koniecznie z dopiskiem: ZC 8873 Aleksander Mikołajczyk

1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT,
w którym należy podać:
KRS 0000266644
a w polu informacji dodatkowych: ZC 8873 Aleksander Mikołajczyk


Do góry